RECENZJA – Obcy: Przymierze (2017)

KINÓWKI.plZerwane przymierze

Na wstępie warto jest wypunktować, co zaważyło o sukcesie serii o Obcym, gdyż będzie to miało istotne znaczenie przy ocenie końcowej tegorocznej produkcji Ridleya Scotta. Po pierwsze, wyrazista główna bohaterka, która czterokrotnie stawała w szranki z tytułowym monstrum. Ellen Ripley, grana przez Sigourney Weaver, do tej pory jest wzorem silnej kobiecej protagonistki. Po drugie, każdy film z klasycznej tetralogii* – choć nie zawsze tak udany jak dwie pierwsze części – konsekwentnie rozwijał świat przedstawiony, sięgał po różne gatunki filmowe i wyróżniał się osobliwym klimatem. I po trzecie, najważniejsze, Obcy wzbudzał przerażenie, kiedy krył się w ciemnościach, a jego pochodzenie pozostawało tajemnicą. Scott już w Prometeuszu, będącym prequelem serii,  starał się wyjaśnić pochodzenie Ksenomorfów** i choć film trudno jest nazwać udanym (głównie przez luki fabularne i absurdalne zachowania poszczególnych postaci), to przynajmniej starał się wiarygodnie poszerzyć mitologię świata. Pięć lat później reżyser postanowił kontynuować genezę stwora, tworząc coś na wzór pomostu prowadzącego do Ósmego pasażera Nostromo.

Czytaj dalej

Reklamy

TOP 5 – Rok Geeków – Najlepsze filmy 2016 roku

Poprzednie podsumowanie określiłem mianem Filmowego Roku Nostalgii ze względu na ilość – mniej lub bardziej udanych – powrotów do kultowych serii oraz mody na gloryfikację stylistyki lat 80. Natomiast 2016 rok zdecydowanie należał do uniwersów – Marvel zaliczył najlepszy okres w swojej historii, DC pod silną presją Warnera (nieudolnie, choć z zapałem) buduje własną franczyzę, a fani Gwiezdnych wojen wypatrują ciągle przybywających newsów o kolejnych częściach z serii. Był to także bardzo dobry czas dla kina grozy – Fede Alvarez (twórca remake’u Martwego zła i Nie oddychaj) powoli zaczyna wbijać się w kręgi kanonicznych twórców horroru, a Koreańczycy mogą pochwalić się dwoma bardzo świeżymi produkcjami z tego nurtu (o tym nieco później). Wyłaniają się też utalentowani debiutanci, a wśród nich prym wiedzie Robert Eggers, który po Czarownicy… został wybrany na reżysera nowego Nosferatu. Poza tym cieszy mnie zeszłoroczny rozkwit polskiego kina. Prócz oczywistych wyborów pokroju Ostatniej rodziny czy Wołynia polecam także sięgnąć po Baby Bump Kuby Czekaja. Film wyłamuje się z historyczno-dramaturgicznej otoczki, która od lat dominuje wśród rodzimych produkcji. To, utrzymana w duchu kina Davida Cronenberga, opowieść o dojrzewaniu – odważna, odrealniona i niezwykle zabawna. Czemu zatem Baby Bump nie znalazł się w moim rankingu? Konkurencja była silna, ale nie zmienia to faktu, że warto (a nawet wypada) sięgnąć po pełnometrażowy debiut Czekaja (stąd też ta nieco dłuższa wzmianka o jego filmie). Niestety brak czasu nie pozwolił mi na nadrobienie kilku wyczekiwanych przeze mnie premier, dlatego nie zdziwcie się, jeśli w rankingu nie pojawi się Nowy początek, Przełęcz ocalonych czy Siedem minut po północy.

deadpool

Po raz kolejny oscarowe produkcje znalazły się poza moją czołówką – taki ze mnie „hipster”!  Lubię zwracać uwagę na mniej znane nazwiska, szukać czegoś niekonwencjonalnego w kinie, ale mimo wszystko – jak pewnie się domyśliliście śledząc mój blog – moja dusza komiksowego fana raduje się widząc wspaniałą kondycję marvelowskich adaptacji.  I tym sentymentalnym akcentem zaczynamy zeszłoroczne podsumowanie w kinie, które tym razem pozwoliłem sobie określić mianem Roku Geeków*.


Czytaj dalej

RECENZJA – Nie oddychaj (2016)

KINÓWKI.plPo omacku

Świat o nim usłyszał za pośrednictwem Panic Attack! – krótkometrażówki o ataku gigantycznych robotów (sic!) – potem został reżyserem odświeżonej odsłony pewnego klasyka Sama Raimiego, a teraz można określić go człowiekiem renesansu dla kina grozy. Fede Alvarez już w Martwym złu wykorzystał schematy znane z serii i stworzył jeden z najlepszych współczesnych remake’ów, będący jednocześnie hołdem, jak i reinterpretacją oryginału z 1981 roku. Urugwajczyk w swoim festiwalu gore, co rusz zwodził widzów, a w szczególności fanów popularnej franczyzy – jego wizja była bardzo pomysłowa, choć nie wszystkim przypadła do gustu. W Nie oddychaj również wykorzystuje gatunkowe klisze, ale tym razem zamiast na makabrze, skupia się na budowaniu napięcia.

Czytaj dalej

RECENZJA – Sicario (2015)

7701350.3W Juarez nie ma miejsca dla bohaterów

Tegoroczny Sicario tylko pozornie nie różni się od pozostałych filmów Denisa Villeneuve. Reżyser, podobnie jak w Pogorzelisku czy Labiryncie, stara się zobrazować upadek ludzkiej moralności. Tym razem wykorzystuje scenerię meksykańskiego Juarez – miasta, w którym jedyną władzę stanowią kartele narkotykowe. Próżno jest szukać sprawiedliwości w miejscu, gdzie panuje anarchia, a śmierć wydaje się czymś normalnym. W sam środek tego piekła trafia agentka Kate Macer (Emily Blunt), która postanawia dołączyć do tajnej organizacji CIA, zajmującej się destabilizacją przestępczego syndykatu w Juarez. Wewnętrzna determinacja bohaterki okazuje się nieskuteczna w tym świecie, a jej bezsilność z biegiem fabuły zaczyna coraz bardziej odbijać się na samych widzach. Villeneuve, sprawnie wykorzystując gatunkowe kolaże, tworzy duszną i niepewną atmosferę, która towarzyszy nam już do końca seansu.

Czytaj dalej

TOP 5 – Najlepsze filmy Denisa Villeneuve

ADFF_DenisVilleneuveZ okazji premiery Sicario przygotowałem dla Was ranking pięciu, moim zdaniem, najlepszych produkcji Denisa Villeneuve, który w Hollywood uznawany jest za jednego z najbardziej obiecujących współczesnych reżyserów. Ten 48-letni Kanadyjczyk zaliczył swój debiut w 1994 roku krótkometrażową produkcją REW-FFW, będącą dokumentem o jamajskiej społeczności. W kinie zaistniał cztery lata później dzięki romansowi 32 sierpnia na Ziemi, a rozgłos przyniósł mu nagrodzony na Berlinale Maelström (2000) oraz nominowane do Oscara Pogorzelisko (2010). Po świetnie przyjętym Labiryncie oraz Wrogu (obydwa nakręcone w 2013 roku), otrzymał propozycję wyreżyserowania drugiej części Blade Runner – kontynuacji arcydzieła science-fiction Ridley’a Scotta, będącego adaptacją prozy Philipa K. Dicka. Jego produkcje nie należą do lekkostrawnych, lawirują na granicy groteski oraz realizmu, będąc jednocześnie ponurą wizją ludzkiej dekadencji.

Czytaj dalej