RECENZJA – Obcy: Przymierze (2017)

KINÓWKI.plZerwane przymierze

Na wstępie warto jest wypunktować, co zaważyło o sukcesie serii o Obcym, gdyż będzie to miało istotne znaczenie przy ocenie końcowej tegorocznej produkcji Ridleya Scotta. Po pierwsze, wyrazista główna bohaterka, która czterokrotnie stawała w szranki z tytułowym monstrum. Ellen Ripley, grana przez Sigourney Weaver, do tej pory jest wzorem silnej kobiecej protagonistki. Po drugie, każdy film z klasycznej tetralogii* – choć nie zawsze tak udany jak dwie pierwsze części – konsekwentnie rozwijał świat przedstawiony, sięgał po różne gatunki filmowe i wyróżniał się osobliwym klimatem. I po trzecie, najważniejsze, Obcy wzbudzał przerażenie, kiedy krył się w ciemnościach, a jego pochodzenie pozostawało tajemnicą. Scott już w Prometeuszu, będącym prequelem serii,  starał się wyjaśnić pochodzenie Ksenomorfów** i choć film trudno jest nazwać udanym (głównie przez luki fabularne i absurdalne zachowania poszczególnych postaci), to przynajmniej starał się wiarygodnie poszerzyć mitologię świata. Pięć lat później reżyser postanowił kontynuować genezę stwora, tworząc coś na wzór pomostu prowadzącego do Ósmego pasażera Nostromo.

Czytaj dalej

Reklamy

RECENZJA – Nowy początek (2016)

KINÓWKI.plNowe początki, wielkie horyzonty

Polski tytuł nowej produkcji Denisa Villeneuve (w oryginalnym tłumaczeniu Arrival oznacza Przybycie) kieruje  w stronę widza niezamierzony metakomunikatywny przekaz. Nowy początek może się odnosić nie tylko do fabularnej klamry filmu, ale też do zmian, które czekają na reżysera Sicario oraz Labiryntu. Po surrealistycznych produkcjach oraz ponurych thrillerach, Villeneuve postanowił zanurzyć się w klimatach science-fiction, a za cel obrał sobie adaptację utworu, wielokrotnie nagradzanego*, Teda Chianga. Pierwowzorem Nowego początku jest opowiadanie Historia twojego życia, ukazujące kontakt z obcą cywilizacją poprzez przełamywanie barier lingwistycznych. Trzeba przyznać, że taka koncepcja – choć nowatorska na papierze – mogła być trudna do przełożenia w filmie. O ile opowiadanie było przesiąknięte naukowym żargonem (co nie sprawdziłoby się na ekranie), o tyle jego interpretacja skupia się na nieco innych elementach. Więcej tu empirycznych doświadczeń, a sam kontakt ma bardziej globalny zasięg. Poza tym o wiele lepiej został też zaakcentowany metafizyczny wydźwięk utworu.  Takim sposobem z części składowych opowiadania Chianga powstał kameralny i refleksyjny dreszczowiec science-fiction.

Czytaj dalej

TOP 5 – Rok Geeków – Najgorsze filmy 2016 roku (+ serialowe podsumowanie)

W tym roku postanowiłem swój ranking filmowy na dwie części. W czołówce znalazły się m.in. produkcje, które nie zostały zbyt dobrze wypromowane w Polsce, a które chciałem przybliżyć moim czytelnikom. Stąd też – by sztucznie nie wydłużać obszernego już artykułu – zdecydowałem się na dwuczęściową formę Roku Geeków. W tym rankingu zajmę się największymi wpadkami ostatnich miesięcy i mimo to, że nie wszystkie zasługują na przysłowiowe „pały”, to wypada przed nimi przestrzec nie tylko Was, ale i przyszłe pokolenia. Tradycyjnie nie obeszło się bez kalania dobrych marek,  niezamierzonych parodii, wyżyn monotonii i – rzecz jasna – nie mogło zabraknąć Nicolasa Cage’a. Zaczynamy!

youdontsay-art

Praca autorstwa Olgi Shvartsur


Czytaj dalej

TOP 5 – Rok Geeków – Najlepsze filmy 2016 roku

Poprzednie podsumowanie określiłem mianem Filmowego Roku Nostalgii ze względu na ilość – mniej lub bardziej udanych – powrotów do kultowych serii oraz mody na gloryfikację stylistyki lat 80. Natomiast 2016 rok zdecydowanie należał do uniwersów – Marvel zaliczył najlepszy okres w swojej historii, DC pod silną presją Warnera (nieudolnie, choć z zapałem) buduje własną franczyzę, a fani Gwiezdnych wojen wypatrują ciągle przybywających newsów o kolejnych częściach z serii. Był to także bardzo dobry czas dla kina grozy – Fede Alvarez (twórca remake’u Martwego zła i Nie oddychaj) powoli zaczyna wbijać się w kręgi kanonicznych twórców horroru, a Koreańczycy mogą pochwalić się dwoma bardzo świeżymi produkcjami z tego nurtu (o tym nieco później). Wyłaniają się też utalentowani debiutanci, a wśród nich prym wiedzie Robert Eggers, który po Czarownicy… został wybrany na reżysera nowego Nosferatu. Poza tym cieszy mnie zeszłoroczny rozkwit polskiego kina. Prócz oczywistych wyborów pokroju Ostatniej rodziny czy Wołynia polecam także sięgnąć po Baby Bump Kuby Czekaja. Film wyłamuje się z historyczno-dramaturgicznej otoczki, która od lat dominuje wśród rodzimych produkcji. To, utrzymana w duchu kina Davida Cronenberga, opowieść o dojrzewaniu – odważna, odrealniona i niezwykle zabawna. Czemu zatem Baby Bump nie znalazł się w moim rankingu? Konkurencja była silna, ale nie zmienia to faktu, że warto (a nawet wypada) sięgnąć po pełnometrażowy debiut Czekaja (stąd też ta nieco dłuższa wzmianka o jego filmie). Niestety brak czasu nie pozwolił mi na nadrobienie kilku wyczekiwanych przeze mnie premier, dlatego nie zdziwcie się, jeśli w rankingu nie pojawi się Nowy początek, Przełęcz ocalonych czy Siedem minut po północy.

deadpool

Po raz kolejny oscarowe produkcje znalazły się poza moją czołówką – taki ze mnie „hipster”!  Lubię zwracać uwagę na mniej znane nazwiska, szukać czegoś niekonwencjonalnego w kinie, ale mimo wszystko – jak pewnie się domyśliliście śledząc mój blog – moja dusza komiksowego fana raduje się widząc wspaniałą kondycję marvelowskich adaptacji.  I tym sentymentalnym akcentem zaczynamy zeszłoroczne podsumowanie w kinie, które tym razem pozwoliłem sobie określić mianem Roku Geeków*.


Czytaj dalej

RECENZJA – Doktor Strange (2016)

7754674-3Magia totalna

Marvel kończy ten rok w wielkim stylu. Po znakomitej Wojnie bohaterów oraz dobrej passie na platformie Netfliksa (Daredevil, Luke Cage) studio nie planuje wyjść z formy. Producenci mają niewyczerpalny materiał źródłowy – pełen barwnych postaci, wątków i światów – który aż prosi o przeniesienie na ekran. Tegoroczny sezon Agents of S.H.I.E.L.D. wraz z debiutem Ghost Ridera wprowadził elementy metafizyczne do uniwersum. Jednak sfera duchowa wśród polityczno-szpiegowskich intryg dalej jest tematem tabu. W końcu pakty z diabłem pasują bardziej do literatury Goethego czy Dantego, aniżeli do genezy superherosa. Wątpliwości rozwiewa dopiero najnowszy film studia w reżyserii Scotta Derricksona,  speca od okultystycznego kina grozy (Egzorcymy Emily Rose, Sinister, Zbaw nas ode złego). Po atakach kosmitów, gangsterów, złej sztucznej inteligencji oraz organizacji nazistowskiej przyszedł czas na zagrożenie z innego wymiaru, z którym musi uporać się Stephen Strange. Przepraszam, doktor Stephen Strange.

Czytaj dalej

RECENZJA – X-Men: Apocalypse (2016)

KINÓWKI.plNo i gdzie ta Apokalipsa?

Lata 90. trudno jest nazwać udanym okresem dla kina superbohaterskiego. W adaptacjach komiksów dominował wtedy campowy charakter, co udowodniły m.in. sequele Batmana spod ręki Joela Schumachera. Wytwórnie nie traktowały poważnie tego nurtu, a większość filmów – swoją prostotą i pstrokatością – przyciągała dzieci, a odrzucała dorosłych (no może poza Krukiem Alexa Proyasa). Sytuację zmienił Bryan Singer, który wraz z pierwszą częścią X-Men złamał, z owocnym skutkiem, status quo gatunku. Produkcję chwalono za dojrzałą opowieść i wiarygodnych bohaterów, a sam reżyser otrzymał zielone światło do stworzenia kolejnych kontynuacji. Seria się rozrastała, zmieniali się twórcy, a w konsekwencji też wizja artystyczna świata mutantów. Z tym ostatnim bywało różnie. Kiedy ciąg fabularny franczyzy został zachwiany, wtedy znowu pojawił się Singer i jednym filmem zrestartował całe uniwersum – wiarygodnie i z ogromnym szacunkiem dla kanonicznych postaci. Przeszłość, która nadejdzie* ukazała się trzy lata temu i przez wielu uznawana jest za najlepszy film z serii. Z taką swobodą i pełnym zaufaniem ze strony fanów, reżyser mógł w końcu zasiąść do planowania wyczekiwanej Apokalipsy.

Czytaj dalej

RECENZJA – Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów (2016)

7729780.3Konflikt idei

Przed seansem nowego Kapitana Ameryki miałem dokładnie takie same obawy, jak w przypadku Batman v Superman: Świt sprawiedliwości*. Konflikt dwóch ikonicznych herosów, pojawienie się starych postaci i wprowadzenie nowych – szykowało się kolejne widowisko, które mogło nie wytrzymać natłoku treści. Na szczęście nie ma rzeczy niemożliwych dla braci Russo. Twórcy Zimowego żołnierza doskonale rozumieją założenia współczesnego kina superbohaterskiego i w kolejnej części przygód Kapitana – prócz, pełnej zwrotów akcji, szpiegowsko-politycznej intrygi – dają nam rozrywkę w najczystszej postaci. Wojna bohaterów to komiks na wielkim ekranie, nakręcony z pasją, pokazujący nieskończony potencjał filmowego uniwersum Marvela.

Czytaj dalej