RECENZJA – Nowy początek (2016)

KINÓWKI.plNowe początki, wielkie horyzonty

Polski tytuł nowej produkcji Denisa Villeneuve (w oryginalnym tłumaczeniu Arrival oznacza Przybycie) kieruje  w stronę widza niezamierzony metakomunikatywny przekaz. Nowy początek może się odnosić nie tylko do fabularnej klamry filmu, ale też do zmian, które czekają na reżysera Sicario oraz Labiryntu. Po surrealistycznych produkcjach oraz ponurych thrillerach, Villeneuve postanowił zanurzyć się w klimatach science-fiction, a za cel obrał sobie adaptację utworu, wielokrotnie nagradzanego*, Teda Chianga. Pierwowzorem Nowego początku jest opowiadanie Historia twojego życia, ukazujące kontakt z obcą cywilizacją poprzez przełamywanie barier lingwistycznych. Trzeba przyznać, że taka koncepcja – choć nowatorska na papierze – mogła być trudna do przełożenia w filmie. O ile opowiadanie było przesiąknięte naukowym żargonem (co nie sprawdziłoby się na ekranie), o tyle jego interpretacja skupia się na nieco innych elementach. Więcej tu empirycznych doświadczeń, a sam kontakt ma bardziej globalny zasięg. Poza tym o wiele lepiej został też zaakcentowany metafizyczny wydźwięk utworu.  Takim sposobem z części składowych opowiadania Chianga powstał kameralny i refleksyjny dreszczowiec science-fiction.

Czytaj dalej

TOP 5 – Rok Geeków – Najgorsze filmy 2016 roku (+ serialowe podsumowanie)

W tym roku postanowiłem swój ranking filmowy na dwie części. W czołówce znalazły się m.in. produkcje, które nie zostały zbyt dobrze wypromowane w Polsce, a które chciałem przybliżyć moim czytelnikom. Stąd też – by sztucznie nie wydłużać obszernego już artykułu – zdecydowałem się na dwuczęściową formę Roku Geeków. W tym rankingu zajmę się największymi wpadkami ostatnich miesięcy i mimo to, że nie wszystkie zasługują na przysłowiowe „pały”, to wypada przed nimi przestrzec nie tylko Was, ale i przyszłe pokolenia. Tradycyjnie nie obeszło się bez kalania dobrych marek,  niezamierzonych parodii, wyżyn monotonii i – rzecz jasna – nie mogło zabraknąć Nicolasa Cage’a. Zaczynamy!

youdontsay-art

Praca autorstwa Olgi Shvartsur


Czytaj dalej

TOP 5 – Rok Geeków – Najlepsze filmy 2016 roku

Poprzednie podsumowanie określiłem mianem Filmowego Roku Nostalgii ze względu na ilość – mniej lub bardziej udanych – powrotów do kultowych serii oraz mody na gloryfikację stylistyki lat 80. Natomiast 2016 rok zdecydowanie należał do uniwersów – Marvel zaliczył najlepszy okres w swojej historii, DC pod silną presją Warnera (nieudolnie, choć z zapałem) buduje własną franczyzę, a fani Gwiezdnych wojen wypatrują ciągle przybywających newsów o kolejnych częściach z serii. Był to także bardzo dobry czas dla kina grozy – Fede Alvarez (twórca remake’u Martwego zła i Nie oddychaj) powoli zaczyna wbijać się w kręgi kanonicznych twórców horroru, a Koreańczycy mogą pochwalić się dwoma bardzo świeżymi produkcjami z tego nurtu (o tym nieco później). Wyłaniają się też utalentowani debiutanci, a wśród nich prym wiedzie Robert Eggers, który po Czarownicy… został wybrany na reżysera nowego Nosferatu. Poza tym cieszy mnie zeszłoroczny rozkwit polskiego kina. Prócz oczywistych wyborów pokroju Ostatniej rodziny czy Wołynia polecam także sięgnąć po Baby Bump Kuby Czekaja. Film wyłamuje się z historyczno-dramaturgicznej otoczki, która od lat dominuje wśród rodzimych produkcji. To, utrzymana w duchu kina Davida Cronenberga, opowieść o dojrzewaniu – odważna, odrealniona i niezwykle zabawna. Czemu zatem Baby Bump nie znalazł się w moim rankingu? Konkurencja była silna, ale nie zmienia to faktu, że warto (a nawet wypada) sięgnąć po pełnometrażowy debiut Czekaja (stąd też ta nieco dłuższa wzmianka o jego filmie). Niestety brak czasu nie pozwolił mi na nadrobienie kilku wyczekiwanych przeze mnie premier, dlatego nie zdziwcie się, jeśli w rankingu nie pojawi się Nowy początek, Przełęcz ocalonych czy Siedem minut po północy.

deadpool

Po raz kolejny oscarowe produkcje znalazły się poza moją czołówką – taki ze mnie „hipster”!  Lubię zwracać uwagę na mniej znane nazwiska, szukać czegoś niekonwencjonalnego w kinie, ale mimo wszystko – jak pewnie się domyśliliście śledząc mój blog – moja dusza komiksowego fana raduje się widząc wspaniałą kondycję marvelowskich adaptacji.  I tym sentymentalnym akcentem zaczynamy zeszłoroczne podsumowanie w kinie, które tym razem pozwoliłem sobie określić mianem Roku Geeków*.


Czytaj dalej

RECENZJA – Legion samobójców (2016)

7741478.3Quo Vadis?

Producenci Warnera, po dwóch pompatycznych produkcjach w postaci Człowieka ze stali i Batman v Superman oraz cięgach zebranych od krytyków, postanowili zmienić nastrój filmowego uniwersum DC. O dziwo nagły zwrot nastąpił w tym roku, krótko po premierze tej drugiej adaptacji. Ekipa odpowiedzialna za Legion samobójców, która w sierpniu zeszłego roku ogłosiła zakończenie zdjęć do filmu, postanowiła wrócić na plan w celu zrobienia „dokrętek”. Krążyły plotki, że powodem takiej decyzji było nakręcenie większej ilości materiału o humorystycznym wydźwięku, jednak David Ayer, reżyser produkcji, z miejsca je zdementował. Okazało się, że i w nich ukryte było ziarno prawdy. Po premierze Legionu samobójców i kolejnej fali krytyki wyszły na jaw informacje dotyczące wyrzucenia dużej ilości materiału z wersji kinowej oraz nachalnej ingerencji studia w pracę Ayera. Pierwotna wizja filmu przewidywała spójniejszą historię i mniejszą ilość gagów. Problemom nie było końca, a szalę goryczy przelało oskarżenie muzyków Die Antwoord o bezprawne wykorzystanie ich wizerunku przy kreowaniu postaci Jokera i Harley Quinn. Wydawać by się mogło, że na twórców przeszło fatum Fantastycznej Czwórki Josha Tranka.

Czytaj dalej

RECENZJA – Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów (2016)

7729780.3Konflikt idei

Przed seansem nowego Kapitana Ameryki miałem dokładnie takie same obawy, jak w przypadku Batman v Superman: Świt sprawiedliwości*. Konflikt dwóch ikonicznych herosów, pojawienie się starych postaci i wprowadzenie nowych – szykowało się kolejne widowisko, które mogło nie wytrzymać natłoku treści. Na szczęście nie ma rzeczy niemożliwych dla braci Russo. Twórcy Zimowego żołnierza doskonale rozumieją założenia współczesnego kina superbohaterskiego i w kolejnej części przygód Kapitana – prócz, pełnej zwrotów akcji, szpiegowsko-politycznej intrygi – dają nam rozrywkę w najczystszej postaci. Wojna bohaterów to komiks na wielkim ekranie, nakręcony z pasją, pokazujący nieskończony potencjał filmowego uniwersum Marvela.

Czytaj dalej

RECENZJA – Deadpool (2016)

625.7Wade daje okejkę!

Dawno, dawno temu – zanim adaptacje komiksów stały się częścią filmowych uniwersów, a twórcy dopiero zaczynali poważnie traktować materiały źródłowe – powstała sobie pewna produkcja w reżyserii Gavina Hooda. Geneza Wolverine’a – bo tak się owe „dzieło” zwało – nie spodobała się fanom powieści graficznych przez wzgląd na powierzchowne potraktowanie historii Rosomaka oraz niektórych postaci, w tym naszego (anty)bohatera. Wade Wilson, zwany także Deadpoolem, bardzo długo czekał na swój samodzielny film – scenariusze były odrzucane, reżyserzy także (w tym sam Robert Rodriguez!), a Fox zaczął przekładać projekt – problemom nie było końca. I kiedy fani porzucili wszelkie nadzieje na powstanie adaptacji, pojawił się Tim Miller, który dwa lata temu nakręcił testową animację z „pyskatym najemnikiem” w roli głównej. Ryan Reynolds, który już w Genezie odegrał postać Wade’a, również zaangażował się w projekt, użyczając głosu tytułowemu bohaterowi. Prezentacja wypadła tak dobrze, że studio wyłożyło pieniądze, Millera wybrało na stanowisko reżysera, scena z krótkometrażówki znalazła się w filmie, a Deadpool może być dumny z godnej adaptacji.

Czytaj dalej