RECENZJA – Caligula’s Horse „In Contact” (2017)

51mRbtG2WaLNowy wymiar sztuki

Już od kilku ładnych lat z Australii napływa nowa fala prog metalu, która zaczyna redefiniować ten nurt. Wśród zespołów działających na tej scenie (obok m.in. Karnivool czy Teramaze) niemałą popularnością zaczął cieszyć się Caligula’s Horse z Brisbane. Grupa, dowodzona przez Jima Greya (wokal) oraz Sama Vallena (gitara), przez trzy pierwsze albumy krystalizowała brzmienie, opierając swoją muzykę na melodyce oraz rozbudowanej sekcji rytmicznej. Na przedostatnim wydawnictwie, Bloom z 2015 roku, muzycy postanowili wprowadzić nieco więcej partii akustycznych do kompozycji, dzięki czemu materiał okazał się przystępniejszy względem poprzedników*. Nie znaczy to jednak, że stracił na wartości, wręcz przeciwnie, był zarazem najdojrzalszym i najlepszym dziełem Australijczyków. Oczywiście do czasu wydania In Contact.

Czytaj dalej

Reklamy

RECENZJA – Arch Enemy „Will to Power” (2017)

f02d32cd-d7d0-40cc-bf8c-027b22260924Nowy środek ciężkości

Szwedzi nie zwalniają tempa. Po dobrze przyjętym War Eternal sprzed trzech lat, na którym po raz pierwszy „zaryczała” Alissa White-Gluz, Arch Enemy serwuje kolejny materiał, o dziwo, bardziej ukierunkowany na melodię, aniżeli metalową agresję. Oczywiście grupa wciąż trzyma się wypracowanego przez lata stylu, ale mimo to w całej tej feerii pędzących gitar, solówek i ryków, jest znacznie mniej ciężaru. Większość pomysłów na utwory zrodziła się w głowie Michaela Amotta, ale na taką konwersję miała również wpływ zmiana personalna w zespole. Po odejściu Nicka Cordle w 2014 roku, do składu dołączył Jeff Loomis, gitarzysta i współzałożyciel – nieistniejącego już – Nevermore. Muzyk, przez wiele lat obracający się w progresywnej ekstremie, wprowadził jeszcze więcej eklektycznego sznytu do muzyki Arch Enemy. Rodzi się zatem pytanie, czy melodic death metal może okazać się jeszcze bardziej melodyjny?

Czytaj dalej

RECENZJA – JD „Northern Air” (2016)

northern-airBrzydkie kaczątko

Muzyk, kryjący się pod tajemniczymi inicjałami JD, to Jakub Dwornicki – nasz rodak mieszkający w Monachium, który od jakiegoś czasu związany jest z tamtejszą sceną. W 2013 roku, pod pieczą Kuby Mańkowskiego z gdyńskiego studia Sounds Great Promotion*, wydał swój debiutancki krążek zatytułowany Moloch’s Engines. Choć był to kawałek porządnego rockowego grania, to album przeszedł bez większego echa (szczególnie w Polsce), a na kolejny trzeba było czekać trzy lata. JD wraz z Łukaszem Kumańskim za bębnami wypuścił – również we współpracy z SGP – Northern Air.

Czytaj dalej

Muzyczna warownia Geralta AD 2016

Już dawno nie było tak udanego roku dla muzyki progresywnej. I choć starałem się słuchać – dosłownie – wszystkiego, co mi wpadło do odtwarzacza, to i tak mój ranking zamknęły głównie wydawnictwa z tej sfery muzycznej. W tegorocznej warowni przewinęło się wiele nowych grup, które debiutowały nie tylko na moich playlistach, ale też na rynku muzycznym. Powrócił do mnie okres odkrywania, co przypomniało mi o czasach mojego muzycznego rozkwitu. Nie ukrywam, że miło było od czasu do czasu poczuć się jak zajarany nastolatek. Poza tym w podsumowaniu znalazło się zatrzęsienie cięższych brzmień, odrobina klasycznego prog rocka, a do pierwszej trójki trafiły – i mówię to z pełnym przekonaniem – jedne z najważniejszych wydawnictw ostatnich lat. Nie zabrakło też zarówno polskich, jak i egzotycznych akcentów – generalnie w tym roku skaczę po różnych „terenach”, choć wyraźnie zdominowanych przez amerykańskie grupy. Zaczynamy zatem iście po teksańsku… z domieszką metalowej „zagłady”.

over-granserKadr z klipu Över Gränsen Garmarny

Możecie też zapoznać się z moimi wcześniejszymi podsumowaniami:

AD 2013 (ProgRock.org)
AD 2014 (ProgRock.org)
AD 2015 (Blisko Kultury)


Czytaj dalej

RECENZJA – Opeth „Sorceress [Limited Edition Digipak]” (2016)

Opeth_Sorceress_PromoCover_revised.jpgCzarodziejska czkawka

 „Retrogresywny” charakter Opeth w ciągu pięciu ostatnich lat przybierał różne formy. Na Heritage Szwedzi postawili na eklektyzm i psychodeliczny nastrój, natomiast ich Pale Communion okazał się zasłużonym hołdem dla kanonu prog rocka. Mikael Åkerfeldt, wciąż zanurzony w przeszłości, kontynuuje tę tradycję na tegorocznym Sorceress. Lider formacji podkreślał w wywiadach, że nowy album będzie cięższy od swoich poprzedników. Nie jest to jednak powrót do pierwotnego, deathmetalowego brzmienia (na co fani liczą już od kilku lat), a niemal niedostrzegalny lifting progrockowej tożsamości Opeth.

Czytaj dalej