Filmoteka Geralta AD 2017 – NAJGORSZE FILMY ROKU

W tym roku wracam do podsumowania filmowego w nieco zmienionej formule. Po pierwsze, ranking będzie nawiązywał – zarówno w nazwie, jak i formie – do Muzycznej warowni Geralta, która w minionym tygodniu po raz piąty zagościła na łamach Blisko Kultury. Po drugie, zestawienie zaczynam od obrazów, które nie załapały się do oficjalnej listy oraz miejsc honorowych lub niehonorowych. No i po trzecie, Filmoteka Geralta będzie podzielona na dwie części, w których będę omawiał najgorsze oraz najlepsze filmy danego roku ujęte w klasycznym TOP 10. Poza tym w rankingach znajdą się wyłącznie filmy, które posiadały polską dystrybucję (w kinie, na DVD i Blu-Ray lub na platformach streamingowych), a każda pozycja otrzyma również ocenę w skali od 1 do 10. Na pierwszy ogień idą więc największe wtopy, których w minionym roku wyjątkowo nie brakowało.

once-upon-a-time-in-venice-desktop-wallpaper

Tekst sponsorowany przez wypalonego Bruce’a Willisa i pieska z Jak dogryźć mafii

Czytaj dalej

Reklamy

RECENZJA – „Amerykańscy bogowie”, sezon 1 (2017)

american_godsBóg też człowiek i swoje potrzeby ma

Neil Gaiman to jeden z najtęższych umysłów współczesnej literatury fantasy. Choć scenariusze pisarza przewijały się już u wielu filmowców (m.in. u Hayao Miyazakiego czy Roberta Zemeckisa*), to nieco mniejszą popularnością cieszyły się adaptacje jego utworów. Jak dotąd (z powodzeniem) zostały przełożone: Gwiezdny pył (2007) oraz Koralina (2009), a na tegorocznym festiwalu w Cannes zaprezentowano Jak rozmawiać z dziewczynami na prywatkach, oparty na opowiadaniu o tym samym tytule. Na małym ekranie sytuacja wygląda podobnie. Przeszło 20 lat temu na stacji BBC zagościł Nigdziebądź (1996), tania choć całkiem klimatyczna produkcja, której scenariusz był pierwowzorem powieści wydanej krótko po premierze serialu. W zeszłym roku zaś ukazała się czteroczęściowa miniseria w postaci Opowieści Neila Gaimana, ale niestety przeszła bez większego echa. Ożywienie wśród fanów pisarza pojawiło się dwa lata temu, kiedy to ogłoszono rozpoczęcie prac nad adaptacją Amerykańskich bogów. Serial miał na początku wyjść spod szyldu HBO, ale finalnie trafił pod skrzydła stacji Starz. To nie był jednak koniec dobrych wiadomości. Twórcami serii zostali Bryan Fuller (Hannibal) oraz Michael Green (Herosi), a scenariusz miał powstawać pod czujnym okiem samego Gaimana.

Czytaj dalej

RECENZJA – Maja Lidia Kossakowska, „Bramy Światłości tom 1” (2017)

bramy-swiatlosci-tom-1-b-iext47171332Anielski orszak

Cykl Zastępów Anielskich Mai Lidii Kossakowskiej jest obecnie uważany za kanon polskiej fantastyki. Autorka stworzyła bardzo wiarygodny, a przy tym też przewrotny świat, w którym aniołowie – pozbawieni obecności Boga – nie stronią od używek, wchodzą w układy, klną jak szewc i generalnie niewiele się różnią od swoich braci z Głębi. Wizja ta wyraźnie odbiegała od biblijnego szablonu, koncentrując się na świeckim ujęciu. Zbiór opowiadań w postaci Żaren niebios wprowadzał zarys konfliktu skrzydlatych, a Siewca Wiatru kontynuował tę koncepcję. Autorka wprowadziła bogatsze opisy przyrody i architektury, a całą historię oparła na intrygach, przyjacielskich więziach oraz klasycznej walce dobra ze złem. Sama konstrukcja świata przedstawionego, opierała się natomiast na autentycznych źródłach angelologicznych. Podzielony na dwa tomy Zbieracz Burz pokazał za to gatunkową wszechstronność pisarki – powieść lawirowała na granicy thrillera szpiegowskiego, powieści grozy, a nawet bohaterskiego eposu, zgrabnie wkomponowanego w finałowych rozdziałach. Po siedmiu latach przerwy pisarka postanowiła wskrzesić swoją sagę. Pierwsza część Bram Światłości powraca do eksploracyjnego charakteru cyklu i odkrywa przed czytelnikiem nieznane dotąd terytoria uniwersum Kossakowskiej.

Czytaj dalej

RECENZJA – Siedem minut po północy (2016)

monstercallsKiedy słowa stają się obrazem

Przed lekturą ekranizacji warto zapoznać się z recenzją książkowego pierwowzoru Patricka Nessa, którą można znaleźć TUTAJ.

Nie ukrywam, że miałem niemałe oczekiwania wobec filmowej odsłony Siedmiu minut po północy. Książkę uznaję za jedno z najważniejszych dzieł literatury młodzieżowej XXI wieku, która bezbłędnie obrazuje psychologię dziecka w obliczu osobistej tragedii. Wielopoziomowa narracja – łącząca w sobie elementy baśni oraz powieści psychologicznej – pozwalała wniknąć w fantazję głównego bohatera, a w konsekwencji też poznać jego traumy i obawy, które z czasem doprowadziły go do wewnętrznego katharsis. Siłą książki były także wrażenia pozaliterackie, które pogłębiały sugestywne grafiki Jima Kaya – czarno-białe, skąpane w cieniu, działające na wyobraźnię czytelnika. Juan Antonio Bayona, reżyser ekranizacji, miał zatem bardzo trudne zadanie – musiał odejść od mrocznej stylistyki rysunków i pokazać całą akcję w świetle obiektywu. Patrick Ness natomiast, scenarzysta i autor pierwowzoru, odważył na zrekonstruowanie swojego dzieła – dopisał kilka scen, skupił się na nieco innych aspektach opowieści. Sztuka ta udała się obydwu panom wyśmienicie, bowiem Siedem minut po północy to nie tylko jedna z najwierniejszych współczesnych ekranizacji, ale też część składowa historii, która zgrabnie domyka literacki pierwowzór.

Czytaj dalej

TOP 5 – Rok Geeków – Najlepsze filmy 2016 roku

Poprzednie podsumowanie określiłem mianem Filmowego Roku Nostalgii ze względu na ilość – mniej lub bardziej udanych – powrotów do kultowych serii oraz mody na gloryfikację stylistyki lat 80. Natomiast 2016 rok zdecydowanie należał do uniwersów – Marvel zaliczył najlepszy okres w swojej historii, DC pod silną presją Warnera (nieudolnie, choć z zapałem) buduje własną franczyzę, a fani Gwiezdnych wojen wypatrują ciągle przybywających newsów o kolejnych częściach z serii. Był to także bardzo dobry czas dla kina grozy – Fede Alvarez (twórca remake’u Martwego zła i Nie oddychaj) powoli zaczyna wbijać się w kręgi kanonicznych twórców horroru, a Koreańczycy mogą pochwalić się dwoma bardzo świeżymi produkcjami z tego nurtu (o tym nieco później). Wyłaniają się też utalentowani debiutanci, a wśród nich prym wiedzie Robert Eggers, który po Czarownicy… został wybrany na reżysera nowego Nosferatu. Poza tym cieszy mnie zeszłoroczny rozkwit polskiego kina. Prócz oczywistych wyborów pokroju Ostatniej rodziny czy Wołynia polecam także sięgnąć po Baby Bump Kuby Czekaja. Film wyłamuje się z historyczno-dramaturgicznej otoczki, która od lat dominuje wśród rodzimych produkcji. To, utrzymana w duchu kina Davida Cronenberga, opowieść o dojrzewaniu – odważna, odrealniona i niezwykle zabawna. Czemu zatem Baby Bump nie znalazł się w moim rankingu? Konkurencja była silna, ale nie zmienia to faktu, że warto (a nawet wypada) sięgnąć po pełnometrażowy debiut Czekaja (stąd też ta nieco dłuższa wzmianka o jego filmie). Niestety brak czasu nie pozwolił mi na nadrobienie kilku wyczekiwanych przeze mnie premier, dlatego nie zdziwcie się, jeśli w rankingu nie pojawi się Nowy początek, Przełęcz ocalonych czy Siedem minut po północy.

deadpool

Po raz kolejny oscarowe produkcje znalazły się poza moją czołówką – taki ze mnie „hipster”!  Lubię zwracać uwagę na mniej znane nazwiska, szukać czegoś niekonwencjonalnego w kinie, ale mimo wszystko – jak pewnie się domyśliliście śledząc mój blog – moja dusza komiksowego fana raduje się widząc wspaniałą kondycję marvelowskich adaptacji.  I tym sentymentalnym akcentem zaczynamy zeszłoroczne podsumowanie w kinie, które tym razem pozwoliłem sobie określić mianem Roku Geeków*.


Czytaj dalej

RECENZJA – Doktor Strange (2016)

7754674-3Magia totalna

Marvel kończy ten rok w wielkim stylu. Po znakomitej Wojnie bohaterów oraz dobrej passie na platformie Netfliksa (Daredevil, Luke Cage) studio nie planuje wyjść z formy. Producenci mają niewyczerpalny materiał źródłowy – pełen barwnych postaci, wątków i światów – który aż prosi o przeniesienie na ekran. Tegoroczny sezon Agents of S.H.I.E.L.D. wraz z debiutem Ghost Ridera wprowadził elementy metafizyczne do uniwersum. Jednak sfera duchowa wśród polityczno-szpiegowskich intryg dalej jest tematem tabu. W końcu pakty z diabłem pasują bardziej do literatury Goethego czy Dantego, aniżeli do genezy superherosa. Wątpliwości rozwiewa dopiero najnowszy film studia w reżyserii Scotta Derricksona,  speca od okultystycznego kina grozy (Egzorcymy Emily Rose, Sinister, Zbaw nas ode złego). Po atakach kosmitów, gangsterów, złej sztucznej inteligencji oraz organizacji nazistowskiej przyszedł czas na zagrożenie z innego wymiaru, z którym musi uporać się Stephen Strange. Przepraszam, doktor Stephen Strange.

Czytaj dalej

RECENZJA – Patrick Ness, Siobhan Dowd „Siedem minut po północy”(2011)

siedem-minut-po-polnocy-b-iext34502889Potworna terapia

Trudno jest pisać o dziełach kultury, które odbiły na człowieku swoje piętno, więc w tymże wstępie, wyjątkowo, pozwoliłem sobie na odrobinę prywaty. Na Siedem minut po północy trafiłem zupełnie przypadkiem, czyli – jak przystało na „doświadczonego” badacza popkultury – podczas oglądania zwiastunów nadchodzących premier filmowych.  Włączam klip i widzę, siedzącego na krześle, Liama Neesona promującego „swoją nową produkcję”, potem rozpoczyna się oficjalne wideo i obserwuję dramat rodzinny z udziałem – nieznanego mi wtedy jeszcze – chłopca, Felicity Jones oraz Sigourney Weaver. No i pojawia się potwór. Wspaniale animowany, mówiący głosem, a kogóż by innego, jak nie samego Liama Neesona. Zwiastun pod koniec poinformował mnie, że film powstaje spod ręki wizjonera, Juana Antonia Bayony (Niemożliwe, Sierociniec), na podstawie powieści Patricka Nessa. Książkę przeczytałem dzięki mojej przyjaciółce, która niemal natychmiast po obejrzeniu trailera, udała się do księgarni. Zatem to, że wpatruję się teraz w monitor i piszę recenzję tego arcydzieła  (nie tylko)  literatury młodzieżowej, to także jej zasługa.

Czytaj dalej