RECENZJA – Arch Enemy „Will to Power” (2017)

f02d32cd-d7d0-40cc-bf8c-027b22260924Nowy środek ciężkości

Szwedzi nie zwalniają tempa. Po dobrze przyjętym War Eternal sprzed trzech lat, na którym po raz pierwszy „zaryczała” Alissa White-Gluz, Arch Enemy serwuje kolejny materiał, o dziwo, bardziej ukierunkowany na melodię, aniżeli metalową agresję. Oczywiście grupa wciąż trzyma się wypracowanego przez lata stylu, ale mimo to w całej tej feerii pędzących gitar, solówek i ryków, jest znacznie mniej ciężaru. Większość pomysłów na utwory zrodziła się w głowie Michaela Amotta, ale na taką konwersję miała również wpływ zmiana personalna w zespole. Po odejściu Nicka Cordle w 2014 roku, do składu dołączył Jeff Loomis, gitarzysta i współzałożyciel – nieistniejącego już – Nevermore. Muzyk, przez wiele lat obracający się w progresywnej ekstremie, wprowadził jeszcze więcej eklektycznego sznytu do muzyki Arch Enemy. Rodzi się zatem pytanie, czy melodic death metal może okazać się jeszcze bardziej melodyjny?

Czytaj dalej

Reklamy

MIKAEL ÅKERFELDT I SPÓŁKA, czyli Opeth oczyma Geralta i Lupusa

OpethO fenomenie szwedzkiego Opeth mówi się od lat, jednak rzadko kiedy bierze się na warsztat ich dyskografię w sposób kompleksowy. Trudno jest pisać krytycznie (nie mylić z krytykancko) o tak wpływowym zespole dla współczesnego prog/death metalu. Zanim jednak przejdę do rankingu, kilka słów wstępu i prywaty. Wszystko zaczęło się jesienią 1990 roku w Sztokholmie. Nazwa grupy została zaczerpnięta z powieści Ptak Słońca Wilbura Smitha i w dosłownym tłumaczeniu oznacza Księżycowe Miasto. W książce było to starożytne miasto Fenicjan, znajdujące się w Botswanie. Warto także wiedzieć, że założycielem zespołu nie był  Mikael Åkerfeldt, a David Isberg, który przez wzgląd na „różnice artystyczne” opuścił skład i zostawił wszystko temu pierwszemu. Opeth jest więc „adoptowanym dzieckiem”, które obecny lider obdarzył wielką miłością. Ja natomiast nie od razu polubiłem się z Opeth. Za dzieciaka fascynowałem się zarówno jazzem, jak i metalem, ale Morningrise – pierwszy album Szwedów, jaki usłyszałem – z miejsca poszedł w odstawkę. Najwidoczniej musiałem dojrzeć do ich muzyki. Po wydaniu Watershed w 2008 roku i jakieś 10 lat po wyżej wspomnianym rozstaniu postanowiłem dać im drugą szansę. Sięgnąłem po Still Life, Blackwater Park, Ghost Reveries i w końcu coś zaiskrzyło, choć było to świeże zauroczenie. Prawdziwy romans przyszedł dopiero po wydaniu Heritage, ale o tym przeczytacie już w dalszej części artykułu.

To mój trzeci tekst (drugi na Blisko Kultury) napisany wraz z innym, równie zapalonym, muzykofilem. Wcześniej były to relacje, a teraz wraz z Krzyśkiem ‘Lupusem’ Śmiglakiem, naczelnym serwisu Lupus Unleashed, przygotowaliśmy podwójną podróż po dyskografii Opeth.

By zapoznać się z drugim rankingiem wystarczy kliknąć w poniższe logo:

14112112_1174101455970112_718643884_n.png


Czytaj dalej

RECENZJA – Vader „Tibi et Igni” (2014)

vader-tibi-et-igniMetalowa uczta

Ojcowie polskiego death metalu wydali właśnie swój jedenasty album studyjny, który na nowo definiuje gatunek. Zaskoczeni? Już wielokrotnie nagradzany Welcome to the Morbid Reich (w 2012 roku otrzymał Fryderyka za najlepszy album metalowy) dowiódł ogromnej formy muzyków z Vader i po tak świetnym krążku nikt nie spodziewał się jeszcze większego kopniaka. Tibi et Igni jest niczym doskonale przyrządzony stek – krwisty, soczysty, a do tego posypany naszymi ulubionymi przyprawami.

Czytaj dalej

RECENZJA – Opeth „Pale Communion” (2014)

Opeth_Pale_Communion_album_artworkZa tradycję!

Prędzej czy później wszystko przeminie. Umarł król, niech żyje król! – jak mawiało się swego czasu na dworze francuskim. Z muzyką jest zgoła podobnie, bowiem na przełomie kilku dekad niejednokrotnie byliśmy świadkami sortu zasłużonych „władców”. Ci młodzi zastępowali starych, kontynuując lub porzucając gatunkowe tradycje. Czasami bywało też tak, że starzy królowie nie byli w stanie pogodzić się z utratą własnego dobrobytu…

Czytaj dalej

RECENZJA – Sunrise Black „Omnia Pro Patria” (2013)

OMNIA PRO PATRIA- front coverSłoneczko dzisiaj późno wstało…

Omnia Pro Patria to bardzo interesujący twór. Z jednej strony skupia się na ekstremalnych metalowych formach, a z drugiej stara się eksperymentować z innymi nurtami muzyki rozrywkowej (np. jazzem) oraz poważnej. Ciężko zaszufladkować styl Sunrise Black, pod tym względem są nietuzinkowi. Poza tym nie można im odmówić ani umiejętności, ani kreatywnego podejścia, co w przyszłości może zaowocować przejściem do kanonu polskiej sceny metalowej. Jednakże na tę chwilę formacja za bardzo postawiła na przepych…

Czytaj dalej