Muzyczna warownia Geralta AD 2016

Już dawno nie było tak udanego roku dla muzyki progresywnej. I choć starałem się słuchać – dosłownie – wszystkiego, co mi wpadło do odtwarzacza, to i tak mój ranking zamknęły głównie wydawnictwa z tej sfery muzycznej. W tegorocznej warowni przewinęło się wiele nowych grup, które debiutowały nie tylko na moich playlistach, ale też na rynku muzycznym. Powrócił do mnie okres odkrywania, co przypomniało mi o czasach mojego muzycznego rozkwitu. Nie ukrywam, że miło było od czasu do czasu poczuć się jak zajarany nastolatek. Poza tym w podsumowaniu znalazło się zatrzęsienie cięższych brzmień, odrobina klasycznego prog rocka, a do pierwszej trójki trafiły – i mówię to z pełnym przekonaniem – jedne z najważniejszych wydawnictw ostatnich lat. Nie zabrakło też zarówno polskich, jak i egzotycznych akcentów – generalnie w tym roku skaczę po różnych „terenach”, choć wyraźnie zdominowanych przez amerykańskie grupy. Zaczynamy zatem iście po teksańsku… z domieszką metalowej „zagłady”.

over-granserKadr z klipu Över Gränsen Garmarny

Możecie też zapoznać się z moimi wcześniejszymi podsumowaniami:

AD 2013 (ProgRock.org)
AD 2014 (ProgRock.org)
AD 2015 (Blisko Kultury)


Czytaj dalej

RECENZJA – Teramaze „Her Halo” (2015)

11219684_10153517784765281_1710479661361104455_nKonflikt pokoleń

Minął nieco ponad rok od premiery Esoteric Symbolism, a panowie z Teramaze nie zwalniają tempa. W tym okresie grupa nie uniknęła dużych zmian i nie chodzi tu wyłącznie o sort w składzie. Formację opuścił wieloletni wokalista, Brett Rerekura, którego zastąpił debiutujący Nathan Peachey, natomiast nowym basistą został Luis Egueren. Grupę dalej wspierają Dean Kennedy (perkusja) oraz Dave Holley (klawisze), a za produkcję krążka odpowiada – lider zespołu – Dean Wells oraz Jacob Hansen, który ostatnio wziął pod swoją pieczę ostatni album Evergrey – Hymns For The Broken. Grupa zmieniła także wytwórnię i tak z Nightmare Records, panowie wylądowali w Mascot Label Group*. W takim otoczeniu powstało Her Halo ­– najnowsze dzieło Australijczyków.

Czytaj dalej

TOP 5 – Progresywne albumy z Australii, które powinieneś przesłuchać w tym roku

Teraz Australia!

Od dłuższego czasu jesteśmy świadkami rozkwitu australijskiej sceny progmetalowej, która z roku na rok coraz bardziej zyskuje uznanie na całym świecie. Kilka lat temu znałem wyłącznie Virgila Donatiego (do tej pory jest moim ulubionym bębniarzem), który – chcąc nie chcąc – udziela się głównie w euro-amerykańskich projektach. Z czasem jednak odkryłem Teramaze, Karnivool, jak również projekty Jima Grey’a – Caligula’s Horse oraz Arcane. Trzeba przyznać, że tamtejsza scena nie cierpi na brak kreatywności (szczególnie w ujęciu muzyki progresywnej), ale by ją dokładnie omówić potrzebuję jeszcze trochę czasu. Artykuł o australijskim prog metalu jest obecnie w fazie researchu. Tymczasem, w ramach zachęcenia, przygotowałem dla Was ranking pięciu najlepszych albumów z Krainy Kangurów, jakie udało mi się usłyszeć w tym roku. Zaczynamy!

TeramazeHerHalo

Czytaj dalej

RECENZJA – Teramaze „Esoteric Symbolism” (2014)

teramazeesNowy fundament

Bardzo długą drogę musiał przejść Teramaze, by określić swoją muzyczną tożsamość. Swoje pierwsze kroki zespół zaczął stawiać już w połowie lat 90., co poskutkowało wydaniem dwóch udanych krążków. Mieliśmy zatem techniczno-thrashowego Doxology, jak również, podążającego chrześcijańską ścieżką, Tears To Dust. Niestety Australijczycy nie zdobyli rozgłosu, a słuch o nich zaginął po 2001 roku, zaraz po wydaniu EP’ki Not The Criminal. Sytuacja diametralnie uległa zmianie, kiedy to przed dwoma laty ukazała się Anhedonia. Grupa, dalej głosząc „dobrą nowinę”, wydała album, który zgrabnie łączył thrashową agresję z nowoczesnym, progmetalowym brzmieniem. Po tak długiej przerwie nikt nie spodziewał się tak intensywnego powrotu. Anhedonia była również ostatnim wydawnictwem, na którym mogliśmy usłyszeć Juliana Percy’ego na perkusji. Muzyk, jeszcze przed swoją śmiercią (zmarł w 2009 roku), zdążył nagrać wszystkie partie instrumentalne, a efekt jego pracy możemy podziwiać na płycie. Po przychylnych recenzjach, lider formacji – Dean Wells – oraz Brett Rerekura zaczęli pracować nad nowym materiałem. Do ich składu dołączył John Zambelis (gitara), a miejsce Juliana Percy’ego zajął – znany z Damnations Day – Dean Kennedy. Ich wspólne dzieło właśnie ujrzało światło dzienne.

Czytaj dalej