RECENZJA – Dunkierka (2017)

KINÓWKI.plStudium strachu totalnego

Poprzedniemu filmowi Christophera Nolana, czyli Interstellar (2014), można naprawdę wiele zarzucić i nie zmieni tego nawet tak entuzjastyczny odbiór tej produkcji. Reżyser nie odnalazł się w nurcie hard sci-fi, oparł całą historię na absurdalnym motywie, a przy okazji w finałowym akcie wszedł na metafizyczne mielizny, burząc jednocześnie wydźwięk obrazu. Film był rozwleczony, arytmiczny, a od artystycznej klęski odbiły go dwie rzeczy: strona audiowizualna oraz dobre aktorstwo. Minęły cztery lata, a Nolan z klimatów fantastyczno-naukowych płynnie wskoczył w kino wojenne i tak powstała produkcja przybliżająca kulisy operacji „Dynamo”, jednej z największych akcji ratunkowych II wojny światowej. W swoim nowym dziele opowiada o próbie ewakuacji BEF-u*, wojsk belgijskich oraz francuskich z Dunkierki do Wielkiej Brytanii, ale nawet w tym wypadku nie trzyma się ściśle struktury gatunku. Twórca Incepcji po raz kolejny pogrywa na przyzwyczajeniach widzów (co od zawsze było jego domeną) i niestety w przypadku tak ważnego dla historii brytyjskiej wydarzenia, nie wszyscy przyjęli to z aprobatą. Krótko po premierze pojawiły się zarzuty, że jakoby twórcy celowo przekłamywali fakty, a sam film jest ugrzeczniony i nieangażujący. Czy są one uzasadnione?

Czytaj dalej

Reklamy

RECENZJA – Caligula’s Horse „In Contact” (2017)

51mRbtG2WaLNowy wymiar sztuki

Już od kilku ładnych lat z Australii napływa nowa fala prog metalu, która zaczyna redefiniować ten nurt. Wśród zespołów działających na tej scenie (obok m.in. Karnivool czy Teramaze) niemałą popularnością zaczął cieszyć się Caligula’s Horse z Brisbane. Grupa, dowodzona przez Jima Greya (wokal) oraz Sama Vallena (gitara), przez trzy pierwsze albumy krystalizowała brzmienie, opierając swoją muzykę na melodyce oraz rozbudowanej sekcji rytmicznej. Na przedostatnim wydawnictwie, Bloom z 2015 roku, muzycy postanowili wprowadzić nieco więcej partii akustycznych do kompozycji, dzięki czemu materiał okazał się przystępniejszy względem poprzedników*. Nie znaczy to jednak, że stracił na wartości, wręcz przeciwnie, był zarazem najdojrzalszym i najlepszym dziełem Australijczyków. Oczywiście do czasu wydania In Contact.

Czytaj dalej

RECENZJA – Threshold „Legends of the Shires” (2017)

thresholdlegendscdLegendy wyśnione

Ostatnie miesiące były dla Threshold wyjątkowo burzliwe. W lutym z grupy odszedł gitarzysta Pete Morten, zaś miesiąc później skład opuścił Damian Wilson, ich wieloletni wokalista, który w ciągu niemal trzydziestu lat działalności Brytyjczyków zaśpiewał łącznie na czterech albumach studyjnych*. Zespół ponownie zaczął tworzyć jako kwintet, a stanowisko za mikrofonem przejął Glynn Morgan. Dla fanów Threshold jest to postać znana, bowiem po raz pierwszy (i wtedy jeszcze jedyny) zaprezentował się na albumie Psychedelicatessen z 1994 roku. Co najlepsze, pomimo całego zamieszania, formacja nie straciła zapału i wraz z ogłoszeniem nowego wokalisty zapowiedziała dwupłytowe wydawnictwo. I tak na przekór aurze sceptycyzmu, która unosiła się wokół Legends of the Shires, powstał jeden z najlepszych albumów w dyskografii Threshold.

Czytaj dalej

RECENZJA – Arch Enemy „Will to Power” (2017)

f02d32cd-d7d0-40cc-bf8c-027b22260924Nowy środek ciężkości

Szwedzi nie zwalniają tempa. Po dobrze przyjętym War Eternal sprzed trzech lat, na którym po raz pierwszy „zaryczała” Alissa White-Gluz, Arch Enemy serwuje kolejny materiał, o dziwo, bardziej ukierunkowany na melodię, aniżeli metalową agresję. Oczywiście grupa wciąż trzyma się wypracowanego przez lata stylu, ale mimo to w całej tej feerii pędzących gitar, solówek i ryków, jest znacznie mniej ciężaru. Większość pomysłów na utwory zrodziła się w głowie Michaela Amotta, ale na taką konwersję miała również wpływ zmiana personalna w zespole. Po odejściu Nicka Cordle w 2014 roku, do składu dołączył Jeff Loomis, gitarzysta i współzałożyciel – nieistniejącego już – Nevermore. Muzyk, przez wiele lat obracający się w progresywnej ekstremie, wprowadził jeszcze więcej eklektycznego sznytu do muzyki Arch Enemy. Rodzi się zatem pytanie, czy melodic death metal może okazać się jeszcze bardziej melodyjny?

Czytaj dalej

RECENZJA – Keep Rockin’ „Screaming Out Your Name” (2017)

Screaming Out Your NameProgresywna nijakość

Po udanym debiucie sprzed czterech lat w postaci Into the Unknown, grupa Keep Rockin’ postanowiła wrócić do obiegu. W tym czasie, wydawałoby się, niewiele się zmieniło. W miejsce gitarzysty Piotra Majerskiego do zespołu dołączył Adam Muszyński, znany z takich projektów jak Divine Insanity oraz Addyction. Inna kwestia wiąże się z muzycznym wizerunkiem grupy – na tegorocznym Screaming Out Your Name mniej jest rockowych piosenek (na których opierał się poprzednik), a więcej progresywnego grania. Poza tym materiał, zmiksowany i zmasterowany przez samych braci Wiesławskich ze studia Hertz, brzmi nie tylko lepiej, ale też ciężej od debiutu.

Czytaj dalej

RECENZJA – Wonder Woman (2017)

KINÓWKI.plAmazonka z klasą

Po superwtopach, jakimi okazały się Batman v Superman i Legion samobójców, Warner prężnie wziął się za promocję kolejnych filmów spod szyldu DCEU. Studio podsyca widzów spotami Ligii sprawiedliwości, pojawiają się coraz to nowe informacje o Aquamanie oraz Flashu (lwia część związana – a jakże – z problemami produkcyjnymi), ale zanim poznamy początki kolejnych postaci z tego uniwersum, Patty Jenkins (Monster) postanowiła opowiedzieć historię pewnej heroicznej Amazonki. Wonder Woman miał być ratunkiem dla studia – klasycznym być albo nie być dla filmowego DC, które co prawda ma grono oddanych zwolenników (o czym świadczą wyniki boxoffice’u), ale mimo to potrzebowało obrazu niebędącego przy tym artystyczną klapą. Czy Patty Jenkins udźwignęła tak silną – nie tylko fizycznie, ale też ideowo – superbohaterkę?

Czytaj dalej