RECENZJA – Caligula’s Horse „In Contact” (2017)

51mRbtG2WaLNowy wymiar sztuki

Już od kilku ładnych lat z Australii napływa nowa fala prog metalu, która zaczyna redefiniować ten nurt. Wśród zespołów działających na tej scenie (obok m.in. Karnivool czy Teramaze) niemałą popularnością zaczął cieszyć się Caligula’s Horse z Brisbane. Grupa, dowodzona przez Jima Greya (wokal) oraz Sama Vallena (gitara), przez trzy pierwsze albumy krystalizowała brzmienie, opierając swoją muzykę na melodyce oraz rozbudowanej sekcji rytmicznej. Na przedostatnim wydawnictwie, Bloom z 2015 roku, muzycy postanowili wprowadzić nieco więcej partii akustycznych do kompozycji, dzięki czemu materiał okazał się przystępniejszy względem poprzedników*. Nie znaczy to jednak, że stracił na wartości, wręcz przeciwnie, był zarazem najdojrzalszym i najlepszym dziełem Australijczyków. Oczywiście do czasu wydania In Contact.

Czytaj dalej

Reklamy

RECENZJA – Threshold „Legends of the Shires” (2017)

thresholdlegendscdLegendy wyśnione

Ostatnie miesiące były dla Threshold wyjątkowo burzliwe. W lutym z grupy odszedł gitarzysta Pete Morten, zaś miesiąc później skład opuścił Damian Wilson, ich wieloletni wokalista, który w ciągu niemal trzydziestu lat działalności Brytyjczyków zaśpiewał łącznie na czterech albumach studyjnych*. Zespół ponownie zaczął tworzyć jako kwintet, a stanowisko za mikrofonem przejął Glynn Morgan. Dla fanów Threshold jest to postać znana, bowiem po raz pierwszy (i wtedy jeszcze jedyny) zaprezentował się na albumie Psychedelicatessen z 1994 roku. Co najlepsze, pomimo całego zamieszania, formacja nie straciła zapału i wraz z ogłoszeniem nowego wokalisty zapowiedziała dwupłytowe wydawnictwo. I tak na przekór aurze sceptycyzmu, która unosiła się wokół Legends of the Shires, powstał jeden z najlepszych albumów w dyskografii Threshold.

Czytaj dalej

RECENZJA – Arch Enemy „Will to Power” (2017)

f02d32cd-d7d0-40cc-bf8c-027b22260924Nowy środek ciężkości

Szwedzi nie zwalniają tempa. Po dobrze przyjętym War Eternal sprzed trzech lat, na którym po raz pierwszy „zaryczała” Alissa White-Gluz, Arch Enemy serwuje kolejny materiał, o dziwo, bardziej ukierunkowany na melodię, aniżeli metalową agresję. Oczywiście grupa wciąż trzyma się wypracowanego przez lata stylu, ale mimo to w całej tej feerii pędzących gitar, solówek i ryków, jest znacznie mniej ciężaru. Większość pomysłów na utwory zrodziła się w głowie Michaela Amotta, ale na taką konwersję miała również wpływ zmiana personalna w zespole. Po odejściu Nicka Cordle w 2014 roku, do składu dołączył Jeff Loomis, gitarzysta i współzałożyciel – nieistniejącego już – Nevermore. Muzyk, przez wiele lat obracający się w progresywnej ekstremie, wprowadził jeszcze więcej eklektycznego sznytu do muzyki Arch Enemy. Rodzi się zatem pytanie, czy melodic death metal może okazać się jeszcze bardziej melodyjny?

Czytaj dalej

RECENZJA – Keep Rockin’ „Screaming Out Your Name” (2017)

Screaming Out Your NameProgresywna nijakość

Po udanym debiucie sprzed czterech lat w postaci Into the Unknown, grupa Keep Rockin’ postanowiła wrócić do obiegu. W tym czasie, wydawałoby się, niewiele się zmieniło. W miejsce gitarzysty Piotra Majerskiego do zespołu dołączył Adam Muszyński, znany z takich projektów jak Divine Insanity oraz Addyction. Inna kwestia wiąże się z muzycznym wizerunkiem grupy – na tegorocznym Screaming Out Your Name mniej jest rockowych piosenek (na których opierał się poprzednik), a więcej progresywnego grania. Poza tym materiał, zmiksowany i zmasterowany przez samych braci Wiesławskich ze studia Hertz, brzmi nie tylko lepiej, ale też ciężej od debiutu.

Czytaj dalej

RECENZJA – Ayreon „The Source” (2017)

16114051_10153998466326152_174550645936548581_nPowrót do źródeł

Arjen Lucassen nigdy nie stawiał sobie barier artystycznych. Tworzył projekty, kiedy naszła go wena, a potem porzucał je lub przekazywał innym (jak to było w przypadku Stream of Passion). Sam nie lubi występować na żywo, ale niemałą radość sprawia mu pisanie oraz komponowanie (szczególnie oper rockowych w klimatach science-fiction). Jego praca została doceniona trzy lata temu, kiedy to z rąk Damiana Wilsona* otrzymał nagrodę magazynu Prog w kategorii Wirtuoz. Było to niecały rok po premierze The Theory of Everything spod szyldu Ayreon, oraz kilka miesięcy po zawiązaniu wspólnego projektu Arjena i Anneke Van Giersbergen (ex-The Gathering). The Gentle Storm zadebiutował w 2015 roku albumem The Diary, opowiadającym  historię żeglarza Josepha Warwijcka oraz jego żony Susanne Vermer. Pod kątem poetyki był to ciekawy krążek – lawirował na granicy melodramatu oraz opowieści drogi dziejącej się w XVII wieku, podczas trwania tzw. Holenderskiej Złotej Ery – ale niestety w ujęciu kompozycyjnym okazał się zbyt odtwórczy. Kilka miesięcy później na deskach rotterdamskiego Nieuwe Luxor Theater zostało wystawione najbardziej cenione dzieło Ayreon – The Human Equation (oczywiście w niemal niezmienionym składzie). Cykl czterech występów zwieńczył, wypuszczony w zeszłym roku, The Theater Equation zarejestrowany na wszystkich możliwych formatach**. Wydawnictwo również nie spełniło oczekiwań – zarówno Lucassena, jak i jego fanów –głównie przez jakość obrazu i pracę kamery, które pozostawiały wiele do życzenia. Po nieco słabszym okresie w muzycznej działalności Arjena przyszedł czas na kolejny album z uniwersum Ayreon, będący prequelem opowieści o Odwiecznych.

Czytaj dalej

RECENZJA – Disperse „Foreword” (2017)

15220222_10154326241134751_2498972392523305459_nOdświeżona kadencja

Disperse rozpoczęło swoją działalność z niemałym przytupem – interesujący start w postaci Promo 2008, wydany rok później pełnoprawny album, Journey Through The Hidden Gardes, oraz wspólna trasa z Riverside podczas Anno Domini High Definition Tour. Grupa oscylowała wówczas wokół melodyjnych form metalu progresywnego, a trzonem zespołu była dwójka zdolnych – wtedy jeszcze – nastolatków: Jakub Żytecki oraz Rafał Biernacki. Jako jedyni okazali się również stałą składową Disperse. Cztery lata później na płycie Living Mirrors zespół odszedł w struktury bardziej intelektualne, ukierunkowane na djent. Taki przeskok nie wszystkim przypadł do gustu, szczególnie fanom debiutanckiego wydawnictwa, ale przyciągnął za to nowych słuchaczy. Po kolejnej, również czteroletniej przerwie, grupa postanowiła znaleźć złoty środek i nieco zunifikować swoje brzmienie. I tak tegoroczny Foreword zestawia ze sobą nowocześniejsze formy z niemałą dawką melodyjności. Na tym jednak zmiany się skończyły. Tym razem do składu dołączyli basista Bartosz Wilk oraz Mike Malyan, perkusista brytyjskiego Monuments.

Czytaj dalej