RECENZJA – Maja Lidia Kossakowska, „Bramy Światłości tom 1” (2017)

bramy-swiatlosci-tom-1-b-iext47171332Anielski orszak

Cykl Zastępów Anielskich Mai Lidii Kossakowskiej jest obecnie uważany za kanon polskiej fantastyki. Autorka stworzyła bardzo wiarygodny, a przy tym też przewrotny świat, w którym aniołowie – pozbawieni obecności Boga – nie stronią od używek, wchodzą w układy, klną jak szewc i generalnie niewiele się różnią od swoich braci z Głębi. Wizja ta wyraźnie odbiegała od biblijnego szablonu, koncentrując się na świeckim ujęciu. Zbiór opowiadań w postaci Żaren niebios wprowadzał zarys konfliktu skrzydlatych, a Siewca Wiatru kontynuował tę koncepcję. Autorka wprowadziła bogatsze opisy przyrody i architektury, a całą historię oparła na intrygach, przyjacielskich więziach oraz klasycznej walce dobra ze złem. Sama konstrukcja świata przedstawionego, opierała się natomiast na autentycznych źródłach angelologicznych. Podzielony na dwa tomy Zbieracz Burz pokazał za to gatunkową wszechstronność pisarki – powieść lawirowała na granicy thrillera szpiegowskiego, powieści grozy, a nawet bohaterskiego eposu, zgrabnie wkomponowanego w finałowych rozdziałach. Po siedmiu latach przerwy pisarka postanowiła wskrzesić swoją sagę. Pierwsza część Bram Światłości powraca do eksploracyjnego charakteru cyklu i odkrywa przed czytelnikiem nieznane dotąd terytoria uniwersum Kossakowskiej.

Archaniołowie, wciąż szukający przyczyny zniknięcia Pana, nie do końca odnajdują się w obecnych problemach Królestwa. Więzi między nimi nieco się rozmyły, a po ostatnich wydarzeniach ze Zbieracza Burz nie czują już do siebie takiego zaufania. Sytuacja zmienia się wraz z przybyciem Seredy, anielskiej antropolog, która twierdzi, że znalazła emanację Światłości w Strefach Poza Czasem. Archaniołowie postanawiają zorganizować wyprawę, która określi, czy aby na pewno nie mają do czynienia z Panem, czy kolejnym wcieleniem Antykreatora. Na przywódcę eskapady, złożonej m.in. z naukowców, magów oraz najemników, zostaje wyznaczony Daimon Frey, a w pogoń za nimi rusza pogrążony w marazmie Lucyfer.

Kossakowska1

Pomijając pretekstowy, choć interesujący punkt wyjściowy fabuły Bram Światłości, warto zwrócić uwagę na gatunkową przynależność książki. Tym razem Kossakowska stworzyła przygodową powieść drogi – bohaterowie przemieszczają się między kolejnymi obszarami posiadającymi własny system społeczno-kulturowy. Nie brakuje więc drobiazgowych opisów stworzeń, miast, jak również dzikich terenów. W przypadku tych ostatnich autorka nie próżnuje – w trakcie eksploracji bohaterowie natrafiają na wiele niebezpieczeństw, a gdzieniegdzie zdarzy im się również potyczka z bestiami zamieszkującymi Strefy Poza Czasem. Szkoda tylko, że z czasem starcia stają się powtarzalne, a części z nich brakuje dynamiki. Poza tym egzotyczny charakter świata został oparty na mitologii hinduistycznej, więc pisarka nie pominęła w swojej powieści Dalitów, Rakaszów oraz bóstw pokroju Szaszti, Bhairawy czy Ribhukszanów.

W całej ekspozycji bledną nieco interakcje między postaciami. Na pierwszy plan wyłaniają się tu dialogi między Daimonem a Seredą, które przez lwią część książki przypominają docinki nastolatków. Dziwi w tym wszystkim zachowanie tego pierwszego, który jak na pogromcę Antykreatora oraz Apolyona, brzmi jak nieopierzony skrzydlaty. Postać Seredy została stworzona na bazie stereotypów i jak przystało na znaną badaczkę, bywa drażniąca i przemądrzała. Trudno więc ją nazwać ciekawą protagonistką. Z czasem jednak bohaterowie nieco się do siebie zbliżają, co nie podoba się przybocznemu anielicy, Matariśwanowi, potajemnie podkochującemu się w swojej pani. Jeśli dodamy do tego Razjela, którego z Seredą łączy coś więcej niż mentorską więź, to otrzymamy rozwleczony miłosny czworokąt rodem z kiepskiej telenoweli. Niestety ten (pseudo)romans nie do końca wyszedł Kossakowskiej.  O wiele lepiej wybrzmiewa relacja Daimona z Piołunem. Wierzchowiec Anioła Zagłady mówi znacznie więcej niż w poprzednich częściach cyklu, co może i obnaża Boską Bestię z tajemniczości, ale dzięki temu przyjacielska więź między obydwoma postaciami zyskuje na autentyczności. Rażą natomiast porzucone wątki postaci pobocznych – Gabriel wciąż użala się nad sobą w gabinecie, Michał i Rafał ledwie pojawiają się w książce, Asmodeusz rusza w pogoń za Lucyferem, a Razjel postanawia udawać Władcę Głębi. Z całego zestawienia to właśnie fragmenty z Lampką wypadają najlepiej. Kossakowska tym razem porzuciła wizję bajronicznego upadłego na rzecz zawistnego wojownika, co celnie odzwierciedla kapitalna okładka autorstwa Dark Crayona. Lucyfer dołącza incognito do wyprawy, a jego głównym motywem okazuje się nie tyle ucieczka od rutyny, co ostateczne rozmówienie się z Panem. Niestety jego zniknięcie odbija się na nastrojach panujących w Otchłani, bowiem wieść o pustym tronie może doprowadzić do masowego buntu. Sytuację postanawia uratować Razjel, który – z pomocą zaklęć – przybiera postać Lampki. Cały intryga napisana jest zgrabnie i wielka szkoda, że autorka w tym tomie potraktowała ją dosyć wstrzemięźliwie.

Kossakowska

Pierwsza odsłona Bram Światłości nie jest najlepszą powieścią z cyklu, ale na pewno zadowoli miłośników twórczości Kossakowskiej. Pisarka tym razem postanowiła zawędrować do Stref Poza Czasem, które nie były tak obszernie opisywane w poprzednich częściach cyklu. Dobrze, że uniwersum Zastępów Anielskich jest wciąż konsekwentnie rozbudowywane. W powieści nie brakuje też fabularnych twistów, choć na ten moment – większość z nich – nie jest zbyt emocjonująca. Być może w drugim tomie będą miały większy wpływ na losy bohaterów. Nie zawodzi za to język autorki –  wciąż precyzyjny i estetyczny – dzięki czemu Bramy Światłości czyta się z przyjemnością. Orszak aniołów wyruszył i zaserwował czytelnikom porządną rozrywkę.

7/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s