RECENZJA – Logan: Wolverine (2017)

KINÓWKI.plMutant znikąd

Niesławna Geneza najpopularniejszego mutanta ze świata X-Menów była niejednokrotnie wspominana na łamach Blisko Kultury. Premiera filmu (od której minęło już osiem lat) nie przeszła bez echa, a obraz Gavina Hooda został nazwany przez komiksowych geeków jawną profanacją. Po artystycznej klapie, wizerunek Rosomaka postanowił „wybielić” James Mangold (Przerwana lekcja muzyki, 3:10 do Yumy) w Wolverinie z 2013 roku. Reżyser sprawnie wykorzystał materiał źródłowy (podstawą były m.in. zeszyty Franka Millera z serii v1), subtelnie nawiązywał do twórczości Akiry Kurosowy, ale mimo tych zalet filmowi zabrakło „pazura”*. W trakcie powstawania dwóch filmów o X-Menach** oraz Deadpoola Fox postanowił dać Wolverinowi kolejną szansę. W końcu, jak to się mówi, do trzech razy sztuka. Sukces produkcji o Pyskatym Najemniku***, będący najbardziej dochodową adaptacją komiksu z kategorią wiekową R, wyraźnie przyczynił się do stworzenia pierwszej „pełnokrwistej” interpretacji przygód Rosomaka. Zadania po raz kolejny podjął się James Mangold, a za podstawę fabularną miał posłużyć cykl komiksów Staruszek Logan Marka Millara i Steve’a McNivena. Niestety na fanów czekała również smutna wiadomość. Otóż Sir Patrick Stewart i Hugh Jackman, czyli aktorzy od niemal 17 lat odgrywający role Charlesa Xaviera oraz Wolverine’a, postanowili w filmie pożegnać się ze swoimi postaciami.

Historia rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, w której większość mutantów wyginęła, a Logan dorabia sobie w Teksasie jako kierowca limuzyny. Dla ex-herosa czas nie był pobłażliwy – jest wypalony, a na dodatek stopniowo traci wzrok i moc regeneracji. Na co dzień wraz z innym mutantem, Calibanem, opiekuje się zniedołężniałym, cierpiącym na demencję Charlesem Xavierem. Tę rutynę przerywa pojawienie się pewnej dziewczynki, Laury, obdarzonej mocą bliźniaczo podobną do Wolverine’a. W pościg za bohaterami rusza tajemnicza korporacja wspierana przez najemników (tzw. Reaversów) pod dowództwem Donalda Pierce’a.

LOGAN

Hugh Jackman

Logan to zwarty kolaż gatunkowych motywów, które zostały zgrabnie rozłożone na główną oś fabularną. Zmęczony życiem heros, żyjący w świecie bezprawia i anarchii, przywodzi na myśl westernowe klisze, a nieustająca pogoń za bohaterami ostatecznie definiuje film jako kino drogi w postapokaliptycznej scenerii. W filmie przewijają się fragmenty i cytaty z Jeźdźca znikąd George’a Stevensa, a nawiązania do Mad Maksa czy Midnight Special Jeffa Nicholsa są tutaj jawne, choć nie należy ich traktować jako swoisty paradygmat. Mangold, nieco na przekór komiksowym trendom, nie skupia się na akcji, a psychologii bohaterów. Fundamentem fabuły okazuje się być mentorsko-ojcowska relacja rozłożona na dwie równoległe płaszczyzny. W pierwszej połowie filmu twórcy odnawiają więź między Loganem a Xavierem – profesor ponownie stara się okiełznać mroczną naturę Rosomaka, choć wygląda to inaczej niż przy ich spotkaniu w pierwszej części X-Men. Charles jest opryskliwy, rzuca przekleństwami na prawo i lewo, ale wciąż cechuje go mądrość i altruizm. W tym starciu pokoleń uczestniczy też Laura, która pod zasłoną dzikiej zabójczyni, skrywa potrzebę miłości i akceptacji. Cały wątek wygrany jest perfekcyjnie. Hugh Jackman ostatecznie krystalizuje swojego bohatera, podtrzymuje jego ikoniczność, a w konsekwencji popełnia rolę życia – Logan w tej odsłonie jest postacią dramatyczną i wielowymiarową. Z jednej strony na jego twarzy widać piętno czasu, a z drugiej niemało w nim głęboko skrywanej wściekłości – do siebie, ludzi, czy rzeczywistości. To tułacz, wiecznie uciekający od poczucia winy, który stara się odnaleźć swoje miejsce na świecie. Kroku wiernie dotrzymuje mu Patrick Stewart jako Xavier – jego rola, choć poruszająca, jest również nośnikiem humorystycznym. Cięte dialogi między Loganem a Charlesem są świetnie napisanie, a żarty pojawiają się naturalnie i nie wywołują wrażenia losowości. Odkryciem Mangolda okazuje się Dafne Keen jako Laura. Kiedy milczy, grając wyłącznie mimiką twarzy,  jest niczym tykająca bomba, która w każdej chwili może wybuchnąć. Po pierwszym wypowiedzianym przez nią słowie, mniej więcej w drugiej połowie filmu, czar nieco pryska, ale to wciąż bardzo dobra rola dziecięca.

17264646_1309867239057188_3892834649786086152_n

Patrick Stewart, Hugh Jackman

Na tle całej trójki blaknie nieco drugi plan. Stephen Merchant jako Caliban – mutant posiadający moc tropienia swoich pobratymców – jest wyrazisty i wielka szkoda, ze twórcy nie poświęcili mu więcej uwagi. Słabo wypadają za to złoczyńcy. Boyd Holbrook wcielający się w Donalda Pierce’a wygląda i brzmi jak typowy zbir z westernu, a Richard E. Grant – grający Zandera Rice’a, inicjatora projektu Transigen – otrzymał niewiele czasu na ekranie. Nawet ich sensowne motywacje zostały przedstawione bardzo ogólnikowo. Jest jeszcze jeden, bardziej fizyczny przeciwnik Logana, ale jego pojawienie się może wywołać wśród widzów mieszane uczucia.

James Mangold udowodnił, że nie potrzeba gigantycznego budżetu (film kosztował 97 mln dolarów), by nakręcić atrakcyjne dla oka kino superbohaterskie. Zdjęcia Jamesa Mathiesona, przedstawiające skąpane w słońcu scenerie Teksasu, ujmują surowym klimatem. Stylistycznie Logan przypomina współczesny western, ale nie stroni też od bardziej nowatorskich rozwiązań. Statyczne ujęcia, imitujące komiksowe kadry, świetnie sprawdzają się zarówno w ekspozycjach, jak i scenach akcji. Jak przystało na produkcję z R’ką nie brakuje tu obcinanych kończyn, choć na całe szczęście przemoc nie trąci tu groteską. Szpony tną krwawo i efektownie, wchodzą w głowy jak w masło, ale nie zostawiają za sobą rzeki posoki – reżyser w tym wypadku postawił na realizm, bezbłędnie wykorzystując możliwości kategorii wiekowej. Całość dopełnia równie dojrzała muzyka. Prócz podniosłych kompozycji Marca Beltrami’ego w trakcie seansu można usłyszeć takie perełki jak: I Got A Name Jima Croce, Find My Way Granta Lee Phillipsa, czy w końcu The Man Comes Around Johnny’ego Casha.

logan-x23

Dafne Keen

Dla wielu fanów Marvela Logan nie będzie wymarzonym filmem o Rosomaku, ale pomimo kilku dotkliwych „szram”, to wciąż najlepszy przekład jego historii. James Mangold nakręcił najdojrzalszy obraz z serii X-Men, który wyłamuje się z gatunkowych konwenansów. Na dorosłą formę produkcji wpłynął nie tylko wulgarny język czy brutalność, ale też motywy, jakie twórcy przemycili do swojego dzieła. Problem starości i przemijania, afirmacja rodzinnych wartości, a nawet subtelnie zarysowany problem uchodźctwa – wszystkie te wątki zmierzają jednak do jasnej konkluzji. Wraz z odejściem Hugh Jackmana i Patricka Stewarta kończy się pewna epoka w kinie superbohaterskim. Nie wiąże się to wyłącznie z samym pożegnaniem, ale też przyszłością tego gatunku. Marvel dostał w końcu swojego Mrocznego Rycerza, a Mangold – idąc śladem Christophera Nolana – udowodnił, że w Hollywood wciąż jest popyt na dojrzałe adaptacje, które są w stanie zapełnić sale kinowe. Czyżby zaczął się nowy trend na R’ki? A może tym razem podziałał duch nostalgii? Na horyzoncie pojawiła się pierwsza zajawka drugiej części Deadpoola, a Warner wrócił do pomysłu nakręcenia przygód Lobo**** z wyżej wspomnianą kategorią wiekową. Co z tego wyniknie? Czas pokaże.

  8/10

*) By nieco zrekompensować sobie kinowe ugrzecznienia, warto rozejrzeć się za wersją Unleashed Extended Edition, która została wydana wyłącznie na Blu-Ray’u (niestety nie w Polsce).

**) Przeszłość, która nadejdzie (2014) i Apocalypse (2016).

***) „Pieszczotliwy” pseudonim Deadpoola.

****) Antybohater znany z wydawnictwa DC Comics, stworzony przez Rogera Slifera i Keitha Giffena. Postać miała być w założeniu odpowiedzią – a może bardziej satyrą – na postać Wolverine’a. Nie ukrywam, że sam jestem też fanem kosmiszcznego motocyklisty-zawadiaki z planety Czernia.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s