[PODSUMOWANIE] Filmoteka Geralta AD 2016 – Rok Geeków i najlepsze filmy 2016 roku

Poprzednie podsumowanie określiłem mianem Filmowego Roku Nostalgii ze względu na ilość – mniej lub bardziej udanych – powrotów do kultowych serii oraz mody na gloryfikację stylistyki lat 80. Natomiast 2016 rok zdecydowanie należał do uniwersów – Marvel zaliczył najlepszy okres w swojej historii, DC pod silną presją Warnera (nieudolnie, choć z zapałem) buduje własną franczyzę, a fani Gwiezdnych wojen wypatrują ciągle przybywających newsów o kolejnych częściach z serii. Był to także bardzo dobry czas dla kina grozy – Fede Alvarez (twórca remake’u Martwego zła i Nie oddychaj) powoli zaczyna wbijać się w kręgi kanonicznych twórców horroru, a Koreańczycy mogą pochwalić się dwoma bardzo świeżymi produkcjami z tego nurtu (o tym nieco później). Wyłaniają się też utalentowani debiutanci, a wśród nich prym wiedzie Robert Eggers, który po Czarownicy… został wybrany na reżysera nowego Nosferatu. Poza tym cieszy mnie zeszłoroczny rozkwit polskiego kina. Prócz oczywistych wyborów pokroju Ostatniej rodziny czy Wołynia polecam także sięgnąć po Baby Bump Kuby Czekaja. Film wyłamuje się z historyczno-dramaturgicznej otoczki, która od lat dominuje wśród rodzimych produkcji. To, utrzymana w duchu kina Davida Cronenberga, opowieść o dojrzewaniu – odważna, odrealniona i niezwykle zabawna. Czemu zatem Baby Bump nie znalazł się w moim rankingu? Konkurencja była silna, ale nie zmienia to faktu, że warto (a nawet wypada) sięgnąć po pełnometrażowy debiut Czekaja (stąd też ta nieco dłuższa wzmianka o jego filmie). Niestety brak czasu nie pozwolił mi na nadrobienie kilku wyczekiwanych przeze mnie premier, dlatego nie zdziwcie się, jeśli w rankingu nie pojawi się Nowy początek, Przełęcz ocalonych czy Siedem minut po północy.

deadpool

Po raz kolejny oscarowe produkcje znalazły się poza moją czołówką – taki ze mnie „hipster”!  Lubię zwracać uwagę na mniej znane nazwiska, szukać czegoś niekonwencjonalnego w kinie, ale mimo wszystko – jak pewnie się domyśliliście śledząc mój blog – moja dusza komiksowego fana raduje się widząc wspaniałą kondycję marvelowskich adaptacji.  I tym sentymentalnym akcentem zaczynamy zeszłoroczne podsumowanie w kinie, które tym razem pozwoliłem sobie określić mianem Roku Geeków*.


KINÓWKI.pl

05. Ostatnia rodzina,
reż. Jan P. Matuszyński

Niezaprzeczalnie jeden z najlepszych polskich filmów ostatnich lat. Wiele osób nie uznaje tej produkcji jako biografii Beksińskich, ale mimo wszystko, to dalej świetnie nakręcony dramat o zwykłej rodzinie, wokół której – na przestrzeni wielu lat – wytworzył się mit. Matuszyński odważył się go obalić, ale wykorzystał do tego odpowiednie narzędzia – nie zacierał faktów, ale skupił się na burzliwych chwilach z ich historii.

W mojej RECENZJI możecie przeczytać:

(…) Wielkość tytułowej Ostatniej rodziny” gaśnie w zwykłej codzienności i cały film opiera się na podobnych dysproporcjach. Beksińscy w tej interpretacji są jednocześnie wyjątkowi i pospolici, sympatyczni i niepokojący, ale dzięki temu wydają się bardziej ludzcy. (…) Powstał obraz szczery i bezpretensjonalny, technicznie kompletny, w którym na szczególną uwagę zasługują niezapomniane kreacje Seweryna i Koniecznej (…).

W tekście narzekałem nieco na rolę Dawida Ogrodnika, wcielającego się w Tomasza Beksińskiego, ale nawet pomimo tej skazy Matuszyński nakręcił kino na światowym poziomie. Wielka szkoda, że zostało pominięte w oscarowym wyścigu.


KINÓWKI.pl

04. Lament,
reż. Hong-jin Na

We wstępie wspomniałem o dobrym roku dla koreańskiego kina grozy. Do rankingu brany był również  pod uwagę Zombie Express** Sang-ho Yeona, głównie za ciekawe rozwiązania fabularne, dojrzałą formę oraz imponujące sceny szturmu nieumarłych (oparte na praktycznych efektach), przy których te z World War Z wyglądają jak szarża klientów Biedronki wykonana w CGI. Wybór był trudny, ale sprawiedliwość postanowiłem oddać w ręce Na Hong-jina. Lament na początku odwraca strukturę klasycznego kryminału – zamiast doświadczonego detektywa, mamy fajtłapowatego stróża prawa, który stara się rozwiązać zagadkę seryjnych morderstw.  W części ekspozycyjnej nie brakuje ironii oraz czarnego humoru – wszystko jednak doskonale wpisuje się w główny zamysł filmu. Reżyser stopniowo wkracza w sfery metafizyczne, dodaje elementy ludyczne, a wszystko po to, by skonfrontować „zło” Wschodu i Zachodu. Finał jest ponury, pełen niedomówień i ukrytej symboliki, ale idealnie spina całą opowieść. Poszukiwanie różnych interpretacji (przy drugim seansie) przypomina nieco odkrywanie Labiryntu Villeneuve i fani zawiłych thrillerów z miejsca odnajdą się w filmie Hong-jina. Lament to także wspaniałe wrażenia estetyczne. Zdjęcia Kyung-Pyo Honga (Snowpiercer: Arka przyszłosci) potrafią zaskoczyć zarówno zalesionymi krajobrazami, jak i minimalistyczną scenerią – ciemną, zamkniętą w czterech ścianach. Pomimo mistycznej tematyki, to produkcja stworzona do przeżywania w kinie – kto przegapił, niech żałuje.


czarownicarec_0103. Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii,
reż. Robert Eggers

Rzadko kiedy we współczesnym kinie powstaje tak udany debiut. Robert Eggers pojawił się dosłownie znikąd i nakręcił jeden z najlepszych horrorów o tematyce okultystycznej ostatnich lat. Na sukces jego filmu wpłynęła nie tylko znakomita strona formalna (fantastyczne, utrzymane w wypłowiałej kolorystyce, kadry Jarina Blashke), ale też poetyka filmu. Z jednej strony zaskakuje naturalistyczną prezencją (produkcja oparta jest na autentycznych dokumentach oraz ludycznych przekazach z XVII wieku), ale z drugiej opowiada mroczną baśń o podległościach – w tym przypadku do wiary oraz zabobonów. Główna bohaterka (wschodząca Anya Taylor-Joy) kreśli tu portret dziewczyny zamkniętej w moralnym systemie jej ojca (znany z Gry o tron Ralph Ineson), która pragnie otworzyć się na „plugawą i nieczystą” rzeczywistość. W ujęciu reżyserskim film został poprowadzony po mistrzowsku – Eggers daje aktorom pole do popisu, co doskonale pokazuje scena opętania Caleba, najstarszego syna w rodzinie (Harvey Scrimshaw stworzył jedną z najlepszych ról dziecięcych ostatnich lat). No i jest jeszcze koza – jakkolwiek kuriozalnie to nie zabrzmi – będąca obecnie jedną z najbardziej demonicznych istot w historii filmów grozy. Ubolewam nad tym, że Czarownica… nie zawitała do polskich kin, tylko została skierowana na rynek DVD – seans jeszcze bardziej pogłębiłby wrażenia brudu, niepokoju i autentycznego strachu.


7729780.302. Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów,
reż. Anthony Russo, Joe Russo

Marvel stworzył niemal perfekcyjny superhero movie, który z miejsca wpisał się w kanon adaptacji komiksowych. To kino pełne wyobraźni, nakręcone z pasją, w którym na każdym kroku czuć bezgraniczną miłość dwójki reżyserów do powieści graficznych.

W RECENZJI piszę:

(…) Z filmu szpiegowskiego, nieco w klimacie ostatnich części „Bonda”, twórcy płynnie przechodzą do rasowego kina superbohaterskiego – nakręconego z sercem i odpowiednim wyczuciem formy. Starcie dwóch grup herosów wypada rewelacyjnie – bracia Russo wykorzystują potencjał wszystkich postaci, dają im własny czas na ekranie, ale nie zapominają przy tym, że to kolejna część Kapitana Ameryki”, a nie Avengers”. Doskonale pokazuje to – osławiona już – sekwencja na lotnisku, będąca prawdziwą komiksową piaskownicą. Nie brakuje tam humoru, heroicznych ujęć i widowiskowych scen akcji – to po prostu trzeba zobaczyć. (…).

Nie chcę wyjść na fanboja Marvela (bo wychowywałem się także na komiksach DC), ale Disney udowodnił już kilka razy w tym roku (Zwierzogród, Łotr 1, Doktor Strange), że na ten moment jest bezkonkurencyjny w dostarczaniu świetnie nakręconej rozrywki, która – w porównaniu do produkcji Michaela Baya czy Zacka Snydera – nie obraża inteligencji widza. Tak się tworzy prawdziwą magię w kinie.


hunt_for_the_wilderpeople_ver301. Hunt for the Wilderpeople,
reż. Taika Waititi

Na wstępie warto wspomnieć, że film nie doczekał się (jeszcze) polskiej dystrybucji, a kupić go można na DVD/Blu-Ray wyłącznie za pośrednictwem zagranicznych sklepów. Nie do końca rozumiem pominięcie tego tytułu wśród tegorocznych premier w naszych kinach, a powody są dwa. Po pierwsze, nakręcił go Taika Waititi, reżyser ciepło przyjętego w Polsce Co robimy w ukryciu oraz zbliżającego się Thor: Ragnarok. Po drugie, jest jednym z najlepiej ocenianych filmów ubiegłego roku, co doskonale pokazują opinie krytyków na serwisach pokroju Rotten Tomatoes czy Metacritic. Znając życie, trafi do nas z rocznym poślizgiem, kiedy wszyscy zdążą go już obejrzeć w Internecie. Jakkolwiek do niego nie dotrzecie (pozostawiam to Waszemu sumieniu), to nie bez powodu tytuł ten widnieje na pierwszej pozycji mojego rankingu. Hunt for the Wilderpeople opowiada historię osieroconego Ricky’ego Bakera (genialny Julian Dennison), który trafia do rodziny zastępczej mieszkającej na odludziu. Kiedy nagle umiera ciotka Bella (Rima Te Wiata), z którą chłopiec nawiązał więź, urwis wraz ze swoim psem Tupakiem (sic!) postanawia udać się do lasu, by poznać zasady panujące w dziczy. W pogoń za nim rusza zrzędliwy wuj Hec (świetny Sam Neill) oraz opieka społeczna dowodzona przez Paulę Hall (Rachel House). Fabuła wydaje się niezbyt skomplikowana, ale to niesamowite, na ilu płaszczyznach działa nowy film Waititiego. Z jednej strony to prześmieszna komedia absurdów, z drugiej pełna przygód opowieść inicjacyjna wpisana w konwencję kina drogi, a jeszcze z innej satyra na konsumpcjonizm i biurokrację. Jak się okazało, to iście wybuchowa mieszanka. Reżyser obala status quo kina familijnego – wynika to nie tylko z eklektycznej formy, ale też odważnego zreinterpretowania korzeni gatunku. Motyw dojrzewania podpięty jest tu pod wiele płaszczyzn życia społecznego, co sugeruje inicjację nie tyle samego Ricky’ego, a całego „dorosłego” świata. To właśnie w dziczy pomiędzy chłopcem, a wujem rodzi się silna więź, która pozwala im pokonywać paradoksy współczesnego świata, reprezentowane przez media, urzędników, rząd, czy… myśliwych. Pomimo wylewnego charakteru, Waititi kreśli mądrą opowieść o przyjaźni i poświęceniu, w której unika ogranych morałów.  Świetne wrażenie robi też strona techniczna. Na kadry Lachlana Milne’a składają się głównie imponujące leśne krajobrazy, ale gdzieniegdzie potrafi też zaskoczyć dynamiką godną serii o Jasonie Bournie (scena pościgu w akompaniamencie retro-popowych dźwięków to majstersztyk!). Hunt for the Wilderpeople zachęci do seansu zarówno starszego, jak i młodego widza (choć, ze względu na odrobinę przemocy, nie jest to tytuł dla najmłodszych). Ci pierwsi dostaną atrakcyjną treść i odrobinę, sprawnie przemyconego, humoru dla dorosłych, a dzieci zaangażują się w dynamiczną akcję i bohaterów. Taika Waititi dzięki temu filmowi stał się jednym z moich ulubionych twórców kina i patrząc na jego obecne dokonania z nadzieją wypatruję trzeciej części Thora. Hollywood zyskało bardzo utalentowanego filmowca.


KINÓWKI.pl

MIEJSCE HONOROWE:
Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie,
reż. Gareth Edwards

Bardzo chciałem umieścić ten tytuł w mojej TOP’ce, ale niestety – z powodu silnej konkurencji – otrzymał w pełni zasłużone honorowe wyróżnienie. Łotr 1 to świetna samodzielna historia, która udowadnia, że seria planowanych przez Disney spin-offów może sprawnie rozwijać uniwersum Gwiezdnych wojen. Nie ukrywam, że po kilkukrotnym obejrzeniu napisów początkowych Nowej nadziei chciałem w końcu obejrzeć film o przechwyceniu planów Gwiazdy Śmierci przez Rebelię. Moja zachcianka – jak i wielu fanów serii – stała się więc rzeczywistością, a to wyjątkowo trudne zadanie przypadło Garethowi Edwardsowi (Strefa X, Godzilla z 2014 roku). Na szczęście wybrnął z niego w iście popisowym stylu. Bohaterowie, choć subtelnie zarysowani, wzbudzają sympatię, akcja ma dobre tempo, a fabuła odświeża fundamentalne założenia franczyzy. Historia skupia się na losach grupy wyrzutków, którzy zostają  wplątani w czynny konflikt z Imperium. Film rzuca cień na działania – szeroko pojętej – Rebelii (konflikt stron, ciche morderstwa), ale ukazuje też nową koncepcję Mocy, która wychodzi poza sferę Jedi i w końcu zaczyna nabierać znaczenia stricte religijnego. Poza tym produkcja łata kilka luk, które pozostawiła stara trylogia (m.in. o słabym punkcie Gwiazdy Śmierci). Jednak to, co najbardziej pozostaje w pamięci po seansie (prócz kilku nostalgicznych scen), to finałowa bitwa – zainscenizowana po mistrzowsku, dynamiczna i nakręcona z rozmachem. Czy Edwards popełnij jakieś wtopy? Choć aktorsko to wysoka półka (wyrazista Felicity Jones), to na tle reszty nazbyt groteskowo wypada Forest Whitaker w roli Sawa Gerrery. Poza tym Disney już po raz drugi – po Doktorze Strange’u – nie potrafił wykorzystać potencjału Madsa Mikkelsena. Postać Galena Erso jest niezwykle ważna dla filmu i wielka szkoda, że z biegiem fabuły staje się jedynie czynnikiem motywującym dla pozostałych bohaterów. Pomimo tych potknięć Łotr 1 to obok Wojny bohaterów jeden z najlepszych blockbusterów minionego roku. Solidna rozrywka w duchu Parszywej dwunastki Roberta Aldritcha.


Nie załapały się do rankingu, ale WYPADA obejrzeć: Lobster, Wojna, Most szpiegów, Pokój, Nie oddychaj, Kubo i dwie struny, Wołyń, Aż do piekła, Zwierzogród, Deadpool.

W następnej odsłonie, jeszcze w ramach Roku Geeków, zaprezentuję TOP 5 najgorszych filmów AD 2016 oraz krótko podsumuję miniony rok na małym ekranie.

cdn.


 *) Popularnie przyjęte określenie na osobę ukierunkowaną na daną dziedzinę lub – w ujęciu węższym – serię lub uniwersum reprezentowane przez filmy, książki, komiksy czy gry komputerowe (lub wszystko razem).
**) Osoba odpowiedzialna za zatwierdzenie polskiego tytułu powinna zostać dyscyplinarnie zwolniona z roboty – oryginalne tłumaczenie powinno brzmieć Pociąg do Busan. Film wchodzi do naszych kin 20 stycznia, wiec nie zrażajcie się tym okropnym błędem dystrybutora!

Reklamy

Jedna myśl na temat “[PODSUMOWANIE] Filmoteka Geralta AD 2016 – Rok Geeków i najlepsze filmy 2016 roku

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s