RECENZJA – Retrospective „Re:Search” (2017)

retrospective-research-cover(Retro)perspektywa?

W tym roku mija dokładnie dziesięć lat od czasu, kiedy pewna artrockowa grupa z Leszna, Hollow, przemianowała się na Retrospective. Wtedy to zespół, po ciepło przyjętym debiucie w postaci EP’ki Spectrum of the Green Morning, szybko zabrał się za tworzenie kolejnego materiału. I tak w 2008 roku ukazał się ich pierwszy „długograj” zatytułowany Stolen Thoughts, który przez cztery lata czekał na swojego następcę. W międzyczasie z grupy odszedł wokalista – Kuba Roszak – który został zastąpiony przez Annę Spławską. Roszada okazała się krótkotrwała, bowiem po kilku miesiącach „stary głos” powrócił w kręgi Retrospective, a na efekt ich pojednania nie trzeba było długo czekać. Wydany w 2012 roku Lost in Perception został dobrze przyjęty nie tylko w Polsce, ale też na Zachodzie, a formacja wylądowała na jednej scenie m.in. z Riverside, Votum, czy Comą. Po serii koncertów ponownie zapadła zasłona milczenia, aż do zeszłego roku. Premierę Re:Search poprzedziło wydanie singla The End of their World, który zwiastował przeskok w bardziej chwytliwe formy

Czytaj dalej

Reklamy

RECENZJA – Hegemony „Ballads & Threnodies” (2016)

14925622_704123099740219_46098443987054258_nSiła szczerości

Przy recenzji Awakening wspominałem, że Hegemony pracuje nad nowym albumem. Niestety na „długograj”  będzie trzeba jeszcze chwilę poczekać, bowiem Ślązacy po raz kolejny prezentują EP’kę, która słyszalnie różni się od swojego poprzednika. Grupa na Ballads & Threnodies odchodzi nieco od gotycko-metalowych nastrojów i skupia się na subtelniejszych dźwiękach, będących kompilacją coverów oraz własnych aranżacji. Z jednej strony wydawnictwo sprawnie rozwija osobowość zespołu – piosenki mają dużo więcej przestrzeni, wokal Valyen Songbird zostaje lepiej wyeksponowany – natomiast z drugiej przeskok w Ballady i treny okazał się zabiegiem intencjonalnym. Wojciech Muchowicz, lider formacji, zadedykował album swojemu zmarłemu synkowi – cały materiał jest więc utrzymany w melancholijnej tonacji. Choć motyw powstania krążka ma wymiar stricte osobisty, to taki zabieg wprowadził do muzyki Hegemony zgrabną i niezwykle dojrzałą strukturę melodyczną

Czytaj dalej

Muzyczna warownia Geralta AD 2016

Już dawno nie było tak udanego roku dla muzyki progresywnej. I choć starałem się słuchać – dosłownie – wszystkiego, co mi wpadło do odtwarzacza, to i tak mój ranking zamknęły głównie wydawnictwa z tej sfery muzycznej. W tegorocznej warowni przewinęło się wiele nowych grup, które debiutowały nie tylko na moich playlistach, ale też na rynku muzycznym. Powrócił do mnie okres odkrywania, co przypomniało mi o czasach mojego muzycznego rozkwitu. Nie ukrywam, że miło było od czasu do czasu poczuć się jak zajarany nastolatek. Poza tym w podsumowaniu znalazło się zatrzęsienie cięższych brzmień, odrobina klasycznego prog rocka, a do pierwszej trójki trafiły – i mówię to z pełnym przekonaniem – jedne z najważniejszych wydawnictw ostatnich lat. Nie zabrakło też zarówno polskich, jak i egzotycznych akcentów – generalnie w tym roku skaczę po różnych „terenach”, choć wyraźnie zdominowanych przez amerykańskie grupy. Zaczynamy zatem iście po teksańsku… z domieszką metalowej „zagłady”.

over-granserKadr z klipu Över Gränsen Garmarny

Możecie też zapoznać się z moimi wcześniejszymi podsumowaniami:

AD 2013 (ProgRock.org)
AD 2014 (ProgRock.org)
AD 2015 (Blisko Kultury)


Czytaj dalej

TOP 5 – Rok Geeków – Najgorsze filmy 2016 roku (+ serialowe podsumowanie)

W tym roku postanowiłem swój ranking filmowy na dwie części. W czołówce znalazły się m.in. produkcje, które nie zostały zbyt dobrze wypromowane w Polsce, a które chciałem przybliżyć moim czytelnikom. Stąd też – by sztucznie nie wydłużać obszernego już artykułu – zdecydowałem się na dwuczęściową formę Roku Geeków. W tym rankingu zajmę się największymi wpadkami ostatnich miesięcy i mimo to, że nie wszystkie zasługują na przysłowiowe „pały”, to wypada przed nimi przestrzec nie tylko Was, ale i przyszłe pokolenia. Tradycyjnie nie obeszło się bez kalania dobrych marek,  niezamierzonych parodii, wyżyn monotonii i – rzecz jasna – nie mogło zabraknąć Nicolasa Cage’a. Zaczynamy!

youdontsay-art

Praca autorstwa Olgi Shvartsur


Czytaj dalej

TOP 5 – Rok Geeków – Najlepsze filmy 2016 roku

Poprzednie podsumowanie określiłem mianem Filmowego Roku Nostalgii ze względu na ilość – mniej lub bardziej udanych – powrotów do kultowych serii oraz mody na gloryfikację stylistyki lat 80. Natomiast 2016 rok zdecydowanie należał do uniwersów – Marvel zaliczył najlepszy okres w swojej historii, DC pod silną presją Warnera (nieudolnie, choć z zapałem) buduje własną franczyzę, a fani Gwiezdnych wojen wypatrują ciągle przybywających newsów o kolejnych częściach z serii. Był to także bardzo dobry czas dla kina grozy – Fede Alvarez (twórca remake’u Martwego zła i Nie oddychaj) powoli zaczyna wbijać się w kręgi kanonicznych twórców horroru, a Koreańczycy mogą pochwalić się dwoma bardzo świeżymi produkcjami z tego nurtu (o tym nieco później). Wyłaniają się też utalentowani debiutanci, a wśród nich prym wiedzie Robert Eggers, który po Czarownicy… został wybrany na reżysera nowego Nosferatu. Poza tym cieszy mnie zeszłoroczny rozkwit polskiego kina. Prócz oczywistych wyborów pokroju Ostatniej rodziny czy Wołynia polecam także sięgnąć po Baby Bump Kuby Czekaja. Film wyłamuje się z historyczno-dramaturgicznej otoczki, która od lat dominuje wśród rodzimych produkcji. To, utrzymana w duchu kina Davida Cronenberga, opowieść o dojrzewaniu – odważna, odrealniona i niezwykle zabawna. Czemu zatem Baby Bump nie znalazł się w moim rankingu? Konkurencja była silna, ale nie zmienia to faktu, że warto (a nawet wypada) sięgnąć po pełnometrażowy debiut Czekaja (stąd też ta nieco dłuższa wzmianka o jego filmie). Niestety brak czasu nie pozwolił mi na nadrobienie kilku wyczekiwanych przeze mnie premier, dlatego nie zdziwcie się, jeśli w rankingu nie pojawi się Nowy początek, Przełęcz ocalonych czy Siedem minut po północy.

deadpool

Po raz kolejny oscarowe produkcje znalazły się poza moją czołówką – taki ze mnie „hipster”!  Lubię zwracać uwagę na mniej znane nazwiska, szukać czegoś niekonwencjonalnego w kinie, ale mimo wszystko – jak pewnie się domyśliliście śledząc mój blog – moja dusza komiksowego fana raduje się widząc wspaniałą kondycję marvelowskich adaptacji.  I tym sentymentalnym akcentem zaczynamy zeszłoroczne podsumowanie w kinie, które tym razem pozwoliłem sobie określić mianem Roku Geeków*.


Czytaj dalej