MIKAEL ÅKERFELDT I SPÓŁKA, czyli Opeth oczyma Geralta i Lupusa

OpethO fenomenie szwedzkiego Opeth mówi się od lat, jednak rzadko kiedy bierze się na warsztat ich dyskografię w sposób kompleksowy. Trudno jest pisać krytycznie (nie mylić z krytykancko) o tak wpływowym zespole dla współczesnego prog/death metalu. Zanim jednak przejdę do rankingu, kilka słów wstępu i prywaty. Wszystko zaczęło się jesienią 1990 roku w Sztokholmie. Nazwa grupy została zaczerpnięta z powieści Ptak Słońca Wilbura Smitha i w dosłownym tłumaczeniu oznacza Księżycowe Miasto. W książce było to starożytne miasto Fenicjan, znajdujące się w Botswanie. Warto także wiedzieć, że założycielem zespołu nie był  Mikael Åkerfeldt, a David Isberg, który przez wzgląd na „różnice artystyczne” opuścił skład i zostawił wszystko temu pierwszemu. Opeth jest więc „adoptowanym dzieckiem”, które obecny lider obdarzył wielką miłością. Ja natomiast nie od razu polubiłem się z Opeth. Za dzieciaka fascynowałem się zarówno jazzem, jak i metalem, ale Morningrise – pierwszy album Szwedów, jaki usłyszałem – z miejsca poszedł w odstawkę. Najwidoczniej musiałem dojrzeć do ich muzyki. Po wydaniu Watershed w 2008 roku i jakieś 10 lat po wyżej wspomnianym rozstaniu postanowiłem dać im drugą szansę. Sięgnąłem po Still Life, Blackwater Park, Ghost Reveries i w końcu coś zaiskrzyło, choć było to świeże zauroczenie. Prawdziwy romans przyszedł dopiero po wydaniu Heritage, ale o tym przeczytacie już w dalszej części artykułu.

To mój trzeci tekst (drugi na Blisko Kultury) napisany wraz z innym, równie zapalonym, muzykofilem. Wcześniej były to relacje, a teraz wraz z Krzyśkiem ‘Lupusem’ Śmiglakiem, naczelnym serwisu Lupus Unleashed, przygotowaliśmy podwójną podróż po dyskografii Opeth.

By zapoznać się z drugim rankingiem wystarczy kliknąć w poniższe logo:

14112112_1174101455970112_718643884_n.png


Czytaj dalej

Reklamy

TŁUMACZENIE – Fates Warning „Theories of Flight”

Okładka JPEGPrzez ponad miesiąc, na łamach serwisu Music in the Lenses i w ramach cyklu Blask fantastycznych poezji rocka, ukazywały się moje tłumaczenia tekstów z Theories of Flight – ostatniego albumu Fates Warning. I tak równy tydzień po premierze płyty, czyli od 8 lipca, można było co tydzień przybliżyć sobie liryki napisane przez Raya Aldera i Jima Matheosa. Co jakiś czas umieszczałem je również na moim fanpage’u i zostały przyjęte na tyle entuzjastycznie, że zachęciły mnie do dalszej pracy. Postanowiłem zatem zebrać wszystkie tłumaczenia Teorii lotu w małą publikację, którą możecie pobrać poniżej. Komu ją dedykuję? Miłośnikom – nie tylko rockowej – poezji, muzycznym wrażliwcom i fanom Fates Warning, których w kręgach Blisko Kultury nie brakuje. Mam nadzieję, że dzięki moim tłumaczeniom ułatwię Wam „wznoszenie się” przy słuchaniu Theories of Flight.


Publikacja nie powstałaby, gdyby nie entuzjazm i wkład Marka Śmietańskiego, współtwórcę serwisu Music in the Lenses.

DO POBRANIA
Fates Warning – Theories of Flight. Tłumaczenie autorstwa Łukasza Jakubiaka

RECENZJA „Theories of Flight”

Album jest dostępny w całości na serwisie spotify:

RECENZJA – Legion samobójców (2016)

7741478.3Quo Vadis?

Producenci Warnera, po dwóch pompatycznych produkcjach w postaci Człowieka ze stali i Batman v Superman oraz cięgach zebranych od krytyków, postanowili zmienić nastrój filmowego uniwersum DC. O dziwo nagły zwrot nastąpił w tym roku, krótko po premierze tej drugiej adaptacji. Ekipa odpowiedzialna za Legion samobójców, która w sierpniu zeszłego roku ogłosiła zakończenie zdjęć do filmu, postanowiła wrócić na plan w celu zrobienia „dokrętek”. Krążyły plotki, że powodem takiej decyzji było nakręcenie większej ilości materiału o humorystycznym wydźwięku, jednak David Ayer, reżyser produkcji, z miejsca je zdementował. Okazało się, że i w nich ukryte było ziarno prawdy. Po premierze Legionu samobójców i kolejnej fali krytyki wyszły na jaw informacje dotyczące wyrzucenia dużej ilości materiału z wersji kinowej oraz nachalnej ingerencji studia w pracę Ayera. Pierwotna wizja filmu przewidywała spójniejszą historię i mniejszą ilość gagów. Problemom nie było końca, a szalę goryczy przelało oskarżenie muzyków Die Antwoord o bezprawne wykorzystanie ich wizerunku przy kreowaniu postaci Jokera i Harley Quinn. Wydawać by się mogło, że na twórców przeszło fatum Fantastycznej Czwórki Josha Tranka.

Czytaj dalej