RECENZJA – Deadpool (2016)

625.7Wade daje okejkę!

Dawno, dawno temu – zanim adaptacje komiksów stały się częścią filmowych uniwersów, a twórcy dopiero zaczynali poważnie traktować materiały źródłowe – powstała sobie pewna produkcja w reżyserii Gavina Hooda. Geneza Wolverine’a – bo tak się owe „dzieło” zwało – nie spodobała się fanom powieści graficznych przez wzgląd na powierzchowne potraktowanie historii Rosomaka oraz niektórych postaci, w tym naszego (anty)bohatera. Wade Wilson, zwany także Deadpoolem, bardzo długo czekał na swój samodzielny film – scenariusze były odrzucane, reżyserzy także (w tym sam Robert Rodriguez!), a Fox zaczął przekładać projekt – problemom nie było końca. I kiedy fani porzucili wszelkie nadzieje na powstanie adaptacji, pojawił się Tim Miller, który dwa lata temu nakręcił testową animację z „pyskatym najemnikiem” w roli głównej. Ryan Reynolds, który już w Genezie odegrał postać Wade’a, również zaangażował się w projekt, użyczając głosu tytułowemu bohaterowi. Prezentacja wypadła tak dobrze, że studio wyłożyło pieniądze, Millera wybrało na stanowisko reżysera, scena z krótkometrażówki znalazła się w filmie, a Deadpool może być dumny z godnej adaptacji.

Wade wiedzie spokojny żywot najemnika i stara ułożyć sobie życie ze swoją dziewczyną – Vanessą. Sielankę przerywa jego choroba i nie czekając na to, kiedy rak pożre jego narządy, postanawia wziąć udział w programie Weapon X, dzięki któremu ma szansę wyzdrowieć i stać się superbohaterem. Zbawcy okazują się oprawcami, a Wade – w trakcie eksperymentów – zostaje oszpecony. Zyskuje moc regeneracji, przyodziewa czerwono-czarne wdzianko i rusza w pogoń za swoimi ciemiężycielami oraz… dziewczyną. Jednak z taką facjatą ciężko będzie odzyskać swoją miłość.

Wytrwałość twórców doprowadziła do powstania najbardziej szalonego filmu ze stajni Marvela, który z przytupem łamie konwencję kina superbohaterskiego. Na pierwszy plan wyłania się humor – bezpretensjonalny, cięty, wyraźnie niesalonowy – którego prowodyrem jest sam Deadpool. Podobnie jak w komiksach, Wade ma świadomość tego, że jest bohaterem franczyzy i co chwila naśmiewa się z popkultury (w tym z innych filmów Marvela) i – ku zdziwieniu pozostałych bohaterów – rzuca rozmaitymi aluzjami w stronę oglądających. Istotną rolę odgrywa zatem narracja – budowana poprzez wyraźną interakcję z widzem – która wpływa na metakomunikatywny charakter filmu. Burzenie czwartej ściany w świecie Wade’a jest na porządku dziennym, a niektóre żarty z miejsca wywołują salwy śmiechu (m.in. ten o Xavierze). Miller zadbał także o odpowiednią kategorię wiekową i to pierwsza marvelowska produkcja, bodaj od czasu Punisher: War Zone, w której nie brakuje brutalnych i „krwistych” akcji. Danse macabre w wykonaniu Deadpoola jest bardzo satysfakcjonujące dla dorosłego widza – kończyny i głowy ścinane są w efektownych piruetach, a kule zawsze docierają do celu z odpowiednim „rozpryskiem”. Wszystko dopełniają elektro-gitarowe dźwięki w wykonaniu Junkie XL. Poza tym film ma charakter kompilacyjny – to także satyra na kino zemsty oraz romans, ze szczególnym naciskiem na tę drugą formę. Deadpoola można spokojnie nazwać komedią romantyczną – frywolną, niegrzeczną i pełną akcji – która niespodziewanie okazała się świetną pozycją na Walentynki. Przypadek, panie Miller?

DEADPOOL

Olaboga! Zrobili o mnie dobry film?!

Ryan Reynolds okazał się idealnym wyborem do roli Wade’a. Aktor miewał wzloty (Głosy, Pogrzebany), jak i upadki (Klucz do wieczności, Zielona Latarnia), ale w filmie umiejętnie znalazł złoty środek. Jego Deadpool jest przede wszystkim gadułą i komediantem, ale nie brakuje mu wrażliwości czy romantyzmu (specyficznego, ale zawsze) – to bezbłędnie poprowadzona postać. Nieźle prezentuje się też drugi plan, szczególnie pojawiający się – wcale nie na chwilę – X-Meni. Fachowo animowany Colossus (o głosie Stefana Capicica) to w końcu dopakowany Rosjanin o delikatnej naturze – Miller przedstawił go lepiej niż Singer w swoich filmach. Równie dobrze wypada towarzyszka wielkoluda – Negasonic Teenage Warhead (obiecująca Brianna Hildebrand) – ciągle tweetująca i docinająca Wade’owi. Czarująca Morena Baccarin jako Vanessa okazuje się idealną połówka Wade’a, tylko szkoda, że pod koniec filmu staje się typową damą w opałach. Komediowy ton podtrzymują T.J. Miller oraz rewelacyjna Leslie Uggams, kolejno w roli Jacka „Weasela” Hammera oraz niewidomej Al.

Nieco bezpłciowi są natomiast „złole”. Zarówno Edowi Skreinowi (Ajax), jak i Ginie Carano (Angel Dust) brakuje luzu, a ich postacie, na tle pozostałych, wypadają sztampowo. Nie jest to celowe zagranie – jak to było w przypadku Ronana w Strażnikach Galaktyki – a niektóre sceny w ich wykonaniu psują ton filmu. Nieco rehabilitujące dla złoczyńców jest finałowe starcie, podczas którego wchodzą w bardziej bezpośrednie interakcje (nie tylko słowne).584329.1

Produkcja ma kilka słabszych elementów, a największym jej grzechem jest nierówne tempo. W pierwszej połowie scenarzyści wprowadzają retrospekcje, które psują główny ciąg fabularny – film spuszcza z tonu, a poziom żartów diametralnie spada. Całe szczęście nie trwa to długo. Efekty specjalne, jak na 56-milionowy budżet, są przyzwoite, ale zawodzi montaż w scenach walk. Na ekranie dużo się dzieje i niektóre cięcia są nieumiejętne, chaotyczne.

Deadpool spełnił oczekiwania, co odzwierciedlają nie tylko reakcje fanów, ale też wyniki boxoffice’u. 260 milionów dolarów w pierwszym weekendzie wyświetlania to imponujący wynik. Ponadto kontynuacja została zapowiedziana jeszcze przed premierą filmu, co pyskaty najemnik raczył zakomunikować widzom w genialnej scenie po napisach. Tim Miller stworzył udaną genezę Deadpoola, sprawnie wprowadził go do filmowego uniwersum X-Men oraz umocnił jego wizerunek w popkulturze. Komu mogę polecić ten film? Głównie fanom Marvela, ale miłośnicy dobrej akcji, szalonej komedii i dziwacznego romansu też znajdą w nim coś dla siebie. To dojrzała i bezpardonowa rozrywka, z której Wade może być dumny.

8/10

Reklamy

2 uwagi do wpisu “RECENZJA – Deadpool (2016)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s